XV Niedziela zwykła

12 lipca 2026
Refleksja
W nauczaniu o Królestwie Bożym Jezus posługuje się przypowieściami, czyli obrazami ludzi, sytuacji, z którymi potrafimy się utożsamić. "Oto siewca wyszedł siać". Bóg zasiewa ziarna swojego słowa. Jak każdy dobry nauczyciel Jezus nie daje nam od razu gotowych odpowiedzi, ale stara się zaangażować nas w proces ich odkrywania. Zachęca do otwarcia serca i przyjmowania orędzia Dobrej Nowiny. Ostatecznie od tego zależy jakość zebranych plonów.
Ziarno posiane na drodze oznacza człowieka, który słucha słowa o królestwie, a nie rozumie go; przychodzi Zły i porywa to, co zasiane jest w jego sercu. Z wiarą związany jest wysiłek umysłu. Wiara poszukuje zrozumienia. Stąd przeszkodą dla wiary jest umysłowe lenistwo, które polega na tym, że w sferze intelektualnej człowiek szuka łatwo strawnego, ale mało pożywnego pokarmu. Popularnością cieszą się kryminały, pornografia i czasopisma tropiące skandale i sensacje. Natomiast to, co ma głębszy wymiar i zmusza do myślenia jest uznawane za nudne i bezwartościowe. Tak pojęte lenistwo intelektualne uderza w podstawy wiary. Wiara domaga się wysiłku intelektualnego. Nie można być katolikiem i nie poznawać np. liturgii Mszy św.
Ziarno posiane na miejsca skaliste oznacza tego, kto słucha słowa i natychmiast z radością je przyjmuje; ale nie ma w sobie korzenia, lecz jest niestały. Św. Jan Paweł II był oklaskiwany; to świadczy, że słowo Boże, które głosi przyjmowane jest natychmiast z radością, ale gdy papież wracał do Rzymu, czy ono zapuszcza korzenie? Jedną ze słabości katolicyzmu w Polsce jest to, co określa się jako: katolicyzm świąteczny. Wielu staje się katolikami na Boże Narodzenie, na Wielkanoc lub przy okazji jakichś szczególnych okoliczności rodzinnych.
Ziarno posiane między ciernie oznacza tego, kto słucha słowa, lecz troski doczesne i ułuda bogactwa zagłuszają słowo, tak że zostaje bezowocne. Ta przeszkoda jest szczególnie aktualna w dobie rozwijającego się kapitalizmu, który jest nazywany ewangelią bogacenia się. To bogacenie się potrafi tak zająć człowieka, że zapomina on o tym, iż nie samymi pieniędzmi żyje człowiek. Kapitał nie może być bożkiem, który zastępuje Boga, a bank nie może zastąpić świątyni.
Posiane w końcu na ziemię żyzną oznacza tego, kto słucha słowa i rozumie je. Dopiero takie zrozumienie jest pełne. Oznacza ono uznanie, że Bóg całkowicie jest Panem. Kto tak pojął słowo o królestwie, ten przyniesie owoc dobrych czynów, chrześcijańskiego życia: stokrotny, sześćdziesięciokrotny, trzydziestokrotny. Jak więc widać, ze słowem Bożym trzeba współpracować
Usuwajmy więc trzy przeszkody stawiane słowu Bożemu, abyśmy byli ziemią żyzną a nie jakimś religijnym kamieniołomem. Niech brak zrozumienia, brak wytrwałości i zbytnie troski nie zniszczą tego zasiewu słowa Bożego. Przyjmijmy Boga do serca i pamiętajmy, że nawet diabeł może cytować Pismo Święte, ale my musimy nim żyć. Pamiętajmy też, zwłaszcza w patrzeniu na innych, że Siewca jest obecny i nikt poza Nim nie ma prawa oceniać, czy całe ziarno jest stracone.
ks. Leszek Smoliński
Złota myśl tygodnia
Relacja budowana jest na modlitwie i w milczeniu, a jeśli jest pielęgnowana, otwiera nas na możliwość przyjęcia i przeżywania daru powołania, które nigdy nie jest nakazem ani z góry ustalonym schematem, do którego po prostu należy się dostosować, lecz jest projektem miłości i szczęścia.
Leon XIV
Patron tygodnia - 13 lipca
Joel, prorok
Joel był drugim z grona dwunastu proroków mniejszych. Na podstawie napisanej przez niego księgi, znajdującej się w kanonie Starego Testamentu, trudno określić czas jego działalności. Był prawdopodobnie Judejczykiem, bo szczególnie interesował się Świętym Miastem i jego okolicami, dobrze orientował się także w obrzędach ofiarnych.W swojej księdze mówi o radościach, które znikły ze Świątyni, i o kapłanach, którzy spełniali w niej obrzędy zadośćuczynienia. Znał swoich poprzedników na urzędzie prorockim: Amosa, Ozeasza, Micheasza, Izajasza, Sofoniasza, Ezechiela i Abdiasza. Będąc dobrym obserwatorem przyrody, Joel umiał opisywać jej zjawiska. W biblijnej księdze opisał najpierw inwazję szarańczy, potem przeszedł do zapowiedzi przyszłości i wieścił dzień Jahwe. Sama księga powstała prawdopodobnie w czasach po Nehemiaszu, a przed przybyciem Aleksandra Wielkiego do Palestyny (332 r. przed Chrystusem).W Martyrologium Rzymskim prorok widnieje razem z Ezdraszem pod dniem 13 lipca. Wprowadził go tam dowolnie Ado. Na Wschodzie wspominano go w okolicach 19 października. Św. Piotr Apostoł cytował go w pierwszej mowie (Dz 2, 16), za nim zaś poszedł chrześcijański poeta, który to samo uczynił w hymnie na Jutrznię w dniu Zesłania Ducha Świętego.
Opowiadanie
Oddała wszystko, co posiadała
XV Niedziela zwykła
Jubiler siedział przy biurku i patrzył w roztargnieniu na ulicę przez witrynę swojego eleganckiego sklepu.
Jakaś dziewczynka podeszła do sklepu i przycisnęła nosek do wystawy.
Jej oczy w kolorze nieba zabłysły gdy dostrzegła jeden z wystawionych przedmiotów.
Weszła zdecydowanym krokiem i wskazała palcem w kierunku wspaniałego naszyjnika z błękitnych turkusów.
•   To dla mojej siostry. Może pan ładnie zapakować, bo to prezent?
Właściciel sklepu zmierzył małą klientkę wzrokiem pełnym niedowierzania i zapytał:
•   Ile masz pieniędzy?
Dziewczynka bez zakłopotania, wspinając się na palcach, położyła na ladzie metalowe pudełeczko, otworzyła je i opróżniła. Wyleciał z niego bilecik, garść monet, kilka muszli i kilka figurek.
•   Wystarczy? - spytała z dumą - Chcę zrobić prezent dla mojej starszej siostry. Od kiedy nie ma już naszej mamy, ona ją zastępuje i nie ma nawet wolnej chwili dla siebie. Dzisiaj są jej urodziny i jestem pewna, że ten prezent uczyni ją szczęśliwą. Te kamienie mają taki sam kolor jak jej oczy.
Jubiler poszedł na zaplecze sklepu, wyniósł stamtąd wspaniały papier pakunkowy, czerwony i złoty, i owinął nim troskliwie szkatułkę.
•   Weź go - powiedział do dziewczynki. - Nieś ostrożnie.
Dziewczynka ruszyła, dumnie trzymając w ręku paczuszkę jak trofeum.
Godzinę później weszła do sklepu piękna dziewczyna z czupryną w kolorze miodu i przecudnymi, błękitnymi oczami. Położyła stanowczo na ladzie paczuszkę, którą jubiler z taką starannością pakował, i spytała:
•   Ten naszyjnik został kupiony tutaj?
•   Tak, panienko.
•   I ile kosztował?
•   Ceny wystawiane przez mój sklep są poufne: przeznaczone dla klienta i dla mnie.
•   Ale moja siostra miała zaledwie kilka drobnych. Nie mogłaby nigdy zapłacić za naszyjnik taki jak ten!
Jubiler wziął szkatułkę, zamknął ją wraz z jej zawartością, na nowo starannie zapakował i oddał dziewczynie.
•   Twoja siostra zapłaciła. Zapłaciła cenę wyższą niż ktokolwiek inny oddała wszystko, co posiadała.
Wspomnienia o biskupie Franciszku Jopie z publikacji wydanej z okazji 40. rocznicy jego śmierci (Opole 2016) - cz. 1
Opatrznościowy Biskup
Wieczność wchłania wciąż nasz ludzki czas, osłabiając zwykłą człowieczą pamięć. Dotyczy to zwłaszcza ludzi wielkich, zanurzonych już na ziemi właśnie w wieczności i dlatego wcale nie dbających o czasową pamięć u potomnych. Do takich postaci powojennej historii Śląska Opolskiego należał bez wątpienia nasz śp. pierwszy Biskup Opolski - Franciszek Jop, który odszedł od nas 40 lat temu.
Za kard. Karolem Wojtyłą, dziś św. Janem Pawłem II, powtarzamy, że nasz pierwszy Biskup Opolski był "Biskupem Opatrznościowym". Wolno nam zapytać, co zadecydowało o tym, że posługę biskupa Jopa w Kościele Opolskim możemy nazwać "opatrznościową". Odpowiedzi może być wiele, ale ograniczmy się do czterech zasadniczych.
1. Pochodzenie i przygotowanie
Pierwszy Biskup Opolski był synem szlachetnej rodziny rolniczej z pięknej ziemi sandomierskiej, zamieszkałej u stóp Gór Świętokrzyskich. Rodzina była z sobą bardzo scalona, także więzami wiary i miłości. Franciszek był najmłodszym z sześciorga rodzeństwa. Nie miał beztroskiego życia, stracił bowiem matkę, gdy miał zaledwie trzy lata. Gimnazjum ukończył w Warszawie, a studia filozoficzno-teologiczne w Wyższym Seminarium Duchownym w Sandomierzu. Następnie kontynuował studia prawnicze w Rzymie. Tam właśnie ukochał Kościół uniwersalny, pojęty bardzo szeroko w jego uroczym i przeogromnym bogactwie. Potem pełnił różne posługi w kurii diecezjalnej i seminarium duchownym w Sandomierzu.
Papież Pius XII mianował go biskupem pomocniczym diecezji sandomierskiej
(1945-1952), potem został wikariuszem kapitulnym archidiecezji krakowskiej
(1952-1956). W archiwum Kurii znajdują się niezwykle ciepłe wypowiedzi księży sandomierskich i krakowskich o biskupie Jopie. A trzeba dodać, że jego posługa
biskupia przypadła w bardzo ciężkim okresie dziejowym naszej Ojczyzny.
Abp Alfons Nossol