XXI Niedziela zwykła
23 sierpnia 2026
Refleksja
Wielu z nas, dzięki współczesnym środkom komunikacji, może być na bieżąco z tym, co dzieje się w Kościele. Zarówno w wymiarze lokalnym, jak i powszechny. Niesłabnącym zainteresowaniem świata cieszy się wciąż papież Franciszek. Tysiące ludzi gromadzi się na Placu św. Piotra w czasie środowych audiencji generalnych czy niedzielnej modlitwy "Anioł Pański". Oprócz niespodziewanych spotkań, śmiesznych sytuacji czy gestów papieskiej dobroci, czułości i życzliwości, mamy możliwość docierać do słów papieża Franciszka, który na wzór swojego patrona - Biedaczyny z Asyżu czerpie z najczystszego źródła, jakim jest Ewangelia. Można zajrzeć na oficjalne strony internetowe mediów watykańskich czy słuchać serwisu Radia Watykańskiego, który transmitują również nasze polskie rozgłośnie radiowe. Warto przy tej okazji wspomnieć, że 35 mln internautów obserwuje wpisy papieża Franciszka na Twitterze, wczytując się w krótkie myśli, perełki jego bogatego nauczania.
Aby znaleźć źródło i sens papieskiego posługiwania Franciszka musimy sięgnąć do fragmentu Ewangelii, przeznaczonego do odczytania na dzisiejszą niedzielę. Od II poł. IV wieku katolicy interpretują ten tekst jako jednoznacznie mówiący o prymacie (pierwszeństwie) biskupa Rzymu, następcy św. Piotra.
Cezarea, o której wspomina Ewangelia, leżała blisko źródeł Jordanu. Jedna z grot skalnych, z których wypływa ta rzeka, została już w III w przed Chrystusem poświęcona greckiemu bożkowi i nimfom. Na szczycie została wybudowana świątynia ku czci Cezara Augusta. Natomiast syn Heroda Wielkiego, Filip, rozbudował tę miejscowość i nazwał Cezareą Filipową. W umysłach Żydów, którzy czcili Boga Jahwe, bałwochwalstwo budziło oburzenie, odrazę i gniew. Wspomniana grota przypominała bramę wiodącą do czeluści piekielnych, królestwa szatana. Ludzie żywili nadzieję, że te bramy piekielne otworzą się pewnego dnia i wstrząsną skałą, na której stoi bluźniercza świątynia, i pochłonie ją w otchłanie piekielne.
Na tym właśnie miejscu, pełnym grozy, miał miejsce dialog Jezusa, Syna Boga żywego, z rybakiem Szymonem, synem Jony. Jezus mówi o innej skale, na której zbuduje inną świątynię - Kościół Boży. Żadne moce piekielne nigdy go nie przemogą, chociaż będą nieustannie w tę skałę uderzały. Jezus - budowniczy Kościoła, położył fundament, na którym buduje świątynię dla Boga z żywych kamieni. Budowa ta zostanie zakończona dopiero wtedy, gdy Jezus powtórnie przyjdzie na świat przy końcu czasów.
Cała rolę, zadanie i posłannictwo Piotra w Kościele Jezus określił za pomocą trzech metafor: skała, władza kluczy oraz związywanie i rozwiązywanie. Na tym tekście opiera się władza każdorazowego papieża, który jest namiestnikiem Jezusa na ziemi i następcą św. Piotra. Każdy papież jest Piotrem swoich czasów. Jest on skała dla Kościoła, ma w nim władzę kluczy, może związywać i rozwiązywać.
Papież Franciszek, Piotr naszych czasów, zatroskany o dobro świata i każdego człowieka, zachęca nas dzisiaj do wpatrywania się w Jezusa - Mesjasza, który jest synem Boga żywego. I jak w dniu wyboru na Stolicę św. Piotra, nadal liczy na naszą modlitwę, by mógł naśladować Jezusa Chrystusa - Dobrego Pasterza i Głowę całego Kościoła.
ks. Leszek Smoliński
Złota myśl tygodnia
Włączenie się w projekt życia, który nam proponuje Bóg, wymaga zacieśnienia przestrzeni egoizmu, ograniczenia zarozumiałości, że jest się samowystarczalnym, obniżenia wyżyn wyniosłości i dumy i przezwyciężenia lenistwa, żeby przejść przez ryzyko miłości, również wtedy, kiedy wiąże się z krzyżem.
Papież Franciszek
Patron tygodnia - 24 sierpnia
bł. Maria od Wcielenia (Vincenta Rosal), dziewica
Vincenta Rosal Vasquez urodziła się 26 października 1820 r. w Quetzaltenango (Gwatemala) w rodzinie głęboko religijnej. W piętnastym roku życia zetknęła się ze zgromadzeniem Sióstr Betlejemitek Córek Serca Jezusa, do którego wstąpiła dwa lata później. W 1838 r. przywdziała habit zakonny i przyjęła imię Maria od Wcielenia Serca Jezusa. Klasztor w mieście Gwatemala, do którego wstąpiła, należał do jurysdykcji zakonu Szpitalnego Braci Betlejemitów, założonego przez św. Piotra de Betancura. Maria zredagowała konstytucje zakonne, przeprowadziła reformę macierzystego klasztoru i rozpoczęła odnowę zgromadzenia, co ożywiło jego działalność.
W 1861 r. otworzyła nowy klasztor w rodzinnej miejscowości Quetzaltenango. Szerzyła nabożeństwo do Jezusa Eucharystycznego i modlitwę wynagradzającą za grzechy.
Gdy rząd w Gwatemali rozpoczął prześladowania katolików, w 1877 r. przeniosła się do Kostaryki, gdzie założyła dwie szkoły i doczekała się licznych powołań. W 1886 r. rozpoczęła działalność w Ekwadorze. Tam też zmarła 24 sierpnia 1886 r. po upadku z konia.
Beatyfikował ją św. Jan Paweł II 4 maja 1997 r.
Opowiadanie
Drzewo

W pewnym dalekim kraju znajdowało się cudowne drzewo. Nikt nie znał jego wieku. Niektórzy mówili, że było starsze niż ziemia. Mężczyźni i kobiety przychodzili do niego z prośbami. Również wilki w bezksiężycowe noce wyły, zwrócone w kierunku drzewa. Ale nikt nie odważył się spożywać jego owoców. A były to owoce wspaniałe, przeogromne, niezliczone,- zwisały z dwóch konarów drzewa.
Połowa tych owoców była trująca. Nikt nie wiedział, która połowa. Z dwóch wielkich konarów jeden niósł życie, drugi śmierć.
Przyszedł wielki nieurodzaj i ludzie w tym kraju cierpieli głód.
Drzewo stało nienaruszone: pełne ciężkich, wspaniałych owoców. Okoliczni mieszkańcy podchodzili do niego niezdecydowani i pełni obaw. Byli wygłodzeni i cierpieli, ale nie chcieli umrzeć otruci.
Któregoś dnia umierający człowiek stanął pod prawym konarem, zerwał owoc i zjadł go bez zastanowienia. Stał potem wyprostowany, spokojny, oddychając coraz pełniej i radośniej.
Wszyscy natychmiast skierowali się pod prawe ramię drzewa i zaczęli jeść słodkie, życiodajne owoce.
Wieczorem mieszkańcy okolicy zebrali się na naradę. Lewy konar nie tylko był bezużyteczny, ale również niebezpieczny. Zdecydowali, aby odciąć go jednym, stanowczym cięciem od pnia.
Następnego dnia obudzili się wcześnie i pośpieszyli szukać swego jedzenia.
Wszystkie owoce z prawego konaru spadły na ziemię i gniły w kurzu. Ptaki, które mieszkały pomiędzy liśćmi, znikły.
Drzewo obumarło w nocy.
Kazanie Karola Kardynała Wojtyły Metropolity Krakowskiego podczas uroczystości pogrzebowych Biskupa Franciszka Jopa w dniu eksportacji 28 września 1976 roku w katedrze opolskiej - cz. 1
1. "Miłością wieczną umiłowałem cię..."
"Miłością wieczną umiłowałem cię i dlatego, litując się, przygarnąłem cię". Te słowa Pisma przychodzą na myśl, kiedy stajemy przed otwartą trumną Biskupa Franciszka Jopa, którego Bóg w tych dniach odwołał ze stolicy biskupiej opolskiej do wiecznych przybytków.
Biskup Franciszek Jop jest z pewnością postacią historyczną. Naprzód mamy przed oczyma historię Jego długiego, prawie 80-letniego życia. Można w tej historii życia wyodrębnić trzy okresy. Jeden - najdłuższy, sandomierski; był kapłanem diecezji sandomierskiej. Dla tej diecezji studiował w Rzymie prawo kanoniczne) wykładał alumnom w Seminarium, współpracował ze swoim biskupem-ordynariuszem sandomierskim jako kanclerz Kurii Diecezjalnej; a potem od roku 1946 jako biskup pomocniczy sandomierski.
Był związany z tym swoim Kościołem urodzin i duchowych narodzin: zarówno narodzin przez chrzest, jak i przez kapłaństwo - jak wreszcie przez jego pełnię w biskupstwie. Zawsze myślą i sercem powracał do tej ziemi nadwiślańskiej, do tego grodu Piastowskiego i nad Wisłą; do tego Kościoła - do Seminarium, do Kurii, do kapłanów - zawsze tam przebywał myślą i sercem. To był najdłuższy okres w Jego życiu.
Po tym okresie nastąpił drugi, krótki. Trzeba jednak go wyodrębnić ze względu na znaczenie, jakie posiadał ten okres nie tylko dla Zmarłego, ale także dla Kościoła w Polsce. W grudniu 1952 roku, po wydarzeniach w Krakowie i Archidiecezji Krakowskiej, po Arcybiskupie Eugeniuszu Baziaku oraz Biskupie Stanisławie Rospondzie, Krakowska Kapituła Metropolitalna - idąc za sugestią Księdza Prymasa - wybrała wikariuszem kapitulnym Ks. Biskupa Franciszka Jopa.
Wikariuszem kapitulnym Archidiecezji Krakowskiej był przez 4 lata. Opuścił ten urząd w jesieni 1958 roku, kiedy okoliczności zewnętrzne pozwoliły wrócić na stolicę arcybiskupią usuniętemu Metropolicie Eugeniuszowi, a kiedy z kolei On mógł przybyć do Opola, ażeby objąć przewidzianą dla siebie przez Stolicę Apostolską Diecezję w Opolu.
Od tej daty, od grudnia 1956 zaczyna się ostatni okres Jego życia, związany już całkowicie z Kościołem Opolskim, którego był Biskupem, Pasterzem, przez 20 prawie lat, uczestnicząc we wszystkich fazach kanonicznego konstytuowania się tej Diecezji.
Od roku 1972 jako Biskup rezydencjalny i jako pierwszy w historii Kościoła polskiego Biskup opolski schodzi dzisiaj do grobu, przechodzi do historii; a nade wszystko wraca do Ojca. "Miłością wieczną umiłowałem cię i dlatego przygarnąłem do serca, litując się". Ramy historyczne życia człowieka - ramy historyczne życia Biskupa, nie wyrażają do końca prawdy o Nim. Ażeby tę prawdę do końca prześwietlić, trzeba pójść za słowem Boga żywego: ono więcej mówi o człowieku, o jego rzeczywistości, o jego wewnętrznej treści, aniżeli jakiekolwiek kategorie historyczne.
Kard. Karol Wojtyła (1976r.)