X Niedziela zwykła
7 czerwca 2026
Refleksja
Kim był Mateusz, bohater dzisiejszej Ewangelii? Pracował jako poborca podatków. Był więc urzędnikiem rzymskiego okupanta. Przeliczał kasę, księgował w słupkach przychody: imię, nazwisko, suma. Z pewnością nie był lubiany w Kafarnaum. Słowo "celnik" brzmiało w jego czasach jak obelga. Celnik to sprzedawczyk, zdrajca, prawdopodobnie też oszust, a przynajmniej ktoś, kto dla pieniędzy zrobi wszystko.
Szokuje lakoniczność opisu jego powołania. "Jezus ujrzał człowieka imieniem Mateusz, siedzącego w komorze celnej, i rzekł do niego: Pójdź za Mną! On wstał i poszedł za Nim". Czy to możliwe? Tak po prostu zostawić cały swój świat i pójść za Nieznajomym w siną dal. Może Mateusz znał już wcześniej Jezusa, może słuchał jego nauki i czuł, że to jest właśnie to, czego szuka? A może dojrzewała w nim niechęć do samego siebie, do tej nieszczęsnej komory celnej, która stała się jego smutnym więzieniem? Słowa Jezusa mogły zabrzmieć w uszach Mateusza jak wyzwolenie, jak zaproszenie do wyjścia ze swojego dusznego, smutnego świata.
Ewangelia jest oszczędna w słowach, zredukowana do tego, co najważniejsze. Jest tak pewnie po to, aby jej słuchacz mógł łatwiej odnaleźć w niej siebie, swój własny przypadek, swoją historię. Każdy z nas ma jakąś komorę celną, w której się dusi. Chodzi o jakiś rodzaj uwikłania w grzech, jakiś kompromis ze złem. To miejsce, w którym zrezygnowałem z walki o lepsze, sensowne, prawe, uczciwe życie. Przyznajmy, mamy tendencję do budowania takiego małego światka (czy raczej półświatka), w którym wszystko jest poukładane, żyje się w nim wygodnie i bezpiecznie, ale brakuje tlenu. Łatwo stać się zakładnikiem pewnych sytuacji, okoliczności, nacisków tzw. życia, które nas przerasta. Ceną za kompromis ze złem jest utrata szacunku do siebie samego, gorycz, poczucie klęski... I dokładnie do tego chorego "miejsca" przychodzi Jezus. Odwiedza moją komorę celną. Tam, gdzie wszystko mówi mi, że jestem do niczego i że nic nie da się już zrobić. Właśnie tam Jezus patrzy na mnie. Miłosiernie. Nieskończenie miłosiernie.
Bóg zna dobrze mój mały grzeszny świat, w którym schroniłem się przed samym sobą i przed głosem sumienia. My nie zawsze wierzymy w Boga, ale Bóg zawsze wierzy w nas. Wywieszamy łatwo białą flagę, Bóg nigdy. On wciąż nas szuka. Mateusz tylko na chwilę podniósł wzrok znad swoich papierów i pieniędzy. Wystarczyło jedno wyzwalające spojrzenie w stronę Boga, by przeskoczyła iskra dająca ogień, początek nowego życia.
Mateusz po latach apostolskiej pracy wrócił do pisania. Tyle że to już nie były słupki rozliczeń, ale słowa niosące życie. Ja też mogę stać się kimś innym, niż jestem. Mogę zostawić moją komorę celną. Trzeba jedynie uwierzyć, że Ewangelia to nie tylko opowieść o celniku Mateuszu, ale także opowieść o mnie.
ks. Tomasz Jaklewicz
Złota myśl tygodnia
Prawdziwą wolność mierzy się gotowością służby i darem z siebie.
św. Jan Paweł II
Patron tygodnia - 9 czerwca
św. Józef de Anchieta, prezbiter
Józef de Anchieta urodził się 19 marca 1534 r. w San Cristobal de la Laguna na Wyspach Kanaryjskich. W Koimbrze ukończył studia. W roku 1551 wstąpił do jezuitów. Wkrótce potem udał się statkiem do Brazylii. W Piratinindze, w niedawno otwartym kolegium, uczył gramatyki i przedmiotów klasycznych. Sam od uczniów uczył się natomiast miejscowego języka, tupi-guarani. Później opracował jego gramatykę i słownik oraz napisał w nim katechizm. Układał ponadto pieśni i pobożne sztuki teatralne w innych językach. W roku 1566 otrzymał święcenia kapłańskie i został rektorem kolegium w Sao Vincente. Przez długie miesiące przebywał wśród plemion indiańskich, dotąd bardzo nieprzychylnych działalności ewangelizacyjnej. Józef pracował zwłaszcza w okolicach dzisiejszego Rio de Janeiro oraz kolonii Espirito Santo.
Przez osiem lat był prowincjałem. Potem za miejsce wypadowe niestrudzonej aktywności obrał małą rezydencję w Retisibie. Tam zmarł 9 czerwca 1591 r. Pozostawił po sobie sporo pism, ale przede wszystkim pamięć gorliwego misjonarza i cudotwórcy. Jest uważany za jednego z założycieli Kościoła w Brazylii. Beatyfikować chciano go już w XVIII w., ale kasata zakonu jezuitów przerwała te starania. Na prośbę episkopatu i rządu brazylijskiego podjęto je dopiero w roku 1910. Beatyfikacji dokonał św. Jan Paweł II w 1980 r. W kwietniu 2014 r. papież Franciszek - na mocy tzw. kanonizacji równoważnej - rozszerzył jego kult na cały Kościół i ogłosił, że odtąd przysługuje mu tytuł świętego.
Opowiadanie
Człowiek w studni

Pewien człowiek wpadł do studni, z której nie mógł się wydostać. Jakaś osoba o dobrym sercu, przechodząc tamtędy powiedziała:
• Bardzo mi przykro z twego powodu. Wiedz, że uczestniczę w twoim nieszczęściu i solidaryzuję się z nim.
Pewien polityk, zaangażowany w sprawy społeczne, przechodząc obok stuni powiedział:
• To logiczne, prędzej czy później ktoś musiał tam wpaść.
Człowiek pobożny powiedział:
• Jedynie źli ludzie wpadają do studni.
Uczony głowił się i zastanawiał nad tym, w jaki sposób człowiek znalazł się w studni.
Polityk opozycyjny postanowił złożyć oświadczenie przeciwko rządowi.
Dziennikarz przyszedł napisać artykuł w gazecie w następną niedzielę.
Smutna osoba stwierdziła:
• Moja studnia jest gorsza, niż twoja, więc nie jest aż tak źle!.
Humorysta zaśmiał się:
• Wypij kawę, to cię podniesie na duchu!
Optymista powiedział:
• Mógłbyś czuć się gorzej. Wielu ma poważniejsze problemy.
Pesymista dorzucił:
• Osuniesz się jeszcze niżej! Taki już twój los.
A Jezus, widząc człowieka w potrzebie, zatrzymał się, podał mu rękę i bez słowa wyciągnął go ze studni.
Elementarz chrześcijańskiej formacji. Uczniowie-misjonarze - cz. 6
Papież Franciszek mówi też o "drodze piękna". W Evangelii gaudium (nr 167) stwierdza: "Głosić Chrystusa znaczy ukazać, że wierzyć w Niego i naśladować Go jest nie tylko rzeczą prawdziwą i sprawiedliwą, ale także piękną, zdolną napełnić życie nowym blaskiem i głęboką radością, nawet pośród trudnych doświadczeń. W tej perspektywie wszystkie formy autentycznego piękna mogą być uznane za drogę prowadzącą do spotkania z Panem Jezusem. [Warto zadbać] o przywrócenie szacunku dla piękna, by móc dotrzeć do ludzkiego serca i by w nim zajaśniała prawda oraz dobroć Zmartwychwstałego. (...) Należy sobie życzyć, aby każdy Kościół partykularny promował posługiwanie się sztuką w swoim dziele ewangelizacyjnym, nawiązując do bogactwa przeszłości, ale także do szerokiej gamy jej licznych aktualnych form w celu przekazywania wiary w nowym «języku przypowieści». Trzeba mieć odwagę do znajdowania nowych znaków, nowych symboli, nowych sposobów przekazywania Słowa, nowych form piękna pojawiających się w różnych kręgach kulturowych, łącznie z niekonwencjonalnymi formami piękna, które mogą być mało znaczące dla ewangelizatorów, ale stały się szczególnie atrakcyjne dla innych".
W ostatnim czasie, w związku z Synodem o synodalności i w nawiązaniu do wskazanego kierunku odnowy Kościoła, szczególnie wiele mówi się o formacji do życia i zaangażowania we wspólnocie Kościoła. We wspomnianym Instrumentum laboris na październikową sesję Synodu w 2023 r. stwierdzono: "Instytucje i struktury nie wystarczą, aby uczynić Kościół synodalnym: konieczna jest kultura i duchowość synodalna, ożywiana pragnieniem nawrócenia i podtrzymywana przez odpowiednią formację. (...) Potrzeba formacji nie ogranicza się do aktualizacji treści, ale ma integralny zakres, wpływając na wszystkie zdolności i dyspozycje osoby: orientację misyjną, zdolność do nawiązywania relacji i budowania wspólnoty, gotowość do duchowego słuchania i znajomość rozeznawania osobistego i wspólnotowego, cierpliwość, wytrwałość i parezję".
bp Andrzej Czaja