19. Niedziela Zwykła - 8 sierpnia 2021

8 sierpnia 2021

Refleksja

Chleb - "owoc ziemi oraz pracy rąk ludzkich"- w naszym kręgu kulturowym traktowany był zawsze jako niezbędny warunek życia i przeżycia. Zdobywany "w pocie czoła", kojarzył się zwykle raczej z ludzkim wysiłkiem niż z darem niebios. A jednak życie nauczyło nas, że modlitwa o "chleb nasz powszedni" ma swój głęboki sens: przypomina, że jesteśmy zależni od Boga i Jego łaskawości.

Doświadczyli tego Izraelici idący czterdzieści lat przez pustynię, a potem prorok Eliasz, który mocą pożywienia wskazanego przez anioła Pana "szedł czterdzieści dni i czterdzieści nocy, aż do Bożej góry Horeb". Nie był to jeszcze chleb na życie wieczne. Wszyscy oni poumierali, ale doświadczyli rzeczy bardzo ważnej: że tych, których Bóg prowadzi, tych On sam w drodze żywi. Do osiągnięcia celów mieszczących się w ziemskim horyzoncie wystarczy manna z nieba, podpłomyk, dzban wody lub chleb nasz powszedni. Jednakże żaden z tych Bożych darów nie jest jeszcze pokarmem na "życie wieczne".

Dopiero Mesjasz - Jezus Chrystus staje się "chlebem z nieba". "Ja jestem chlebem żywym, który zstąpił z nieba. Jeśli kto spożywa ten chleb, będzie żył na wieki. Chlebem, który Ja dam, jest moje ciało za życie świata"- mówi Chrystus. Co to oznacza?

Już Ojcowie Kościoła zauważyli, że przyjmując normalne pożywienie sprawiamy, że powoli przekształca się ono w nasze ciało, staje się naszym ciałem. Gdy jednak przyjmujemy ciało Chrystusa, rzecz ma się odwrotnie: to my przekształcamy się albo lepiej - wtapiamy się w ciało Chrystusa, stajemy się do Niego podobni, stajemy się bardziej Chrystusowi.

Nie wolno nam zapominać o przestrodze Chrystusa: "Jeżeli nie będziecie spożywać ciała Syna Człowieczego i nie będziecie pili krwi Jego, nie będziecie mieli życia w sobie" (J 6,53). Chodzi tu oczywiście o nadprzyrodzony wymiar życia, o "życie wieczne" w łasce uświęcającej. Doświadczenie religijne wielu chrześcijan potwierdza, że gdy przez dłuższy czas zaniedbujemy przystępowanie do Komunii Świętej, to życie Boże faktycznie w nas zamiera: zaczyna się chrześcijańska wegetacja. Niby żyjemy, ale życie to nie przynosi zbawiennych owoców. Ogarnia nas zniechęcenie. Może więc i do nas zostało skierowane to wezwanie: "Wstań, jedz, bo przed tobą długa droga!".

ks. Antoni Dunajski

Złota myśl tygodnia

"Patrzę na Jezusa w Jego Eucharystii. Czy Jego miłość obmyśliła coś jeszcze piękniejszego? Skoro jest Chlebem i my bądźmy chlebem. Skąpy jest ten, kto nie jest jak On. Dawajmy siebie samych".

św. brat Albert Chmielowski:

Na wesoło

Młody kapłan, pierwsze dni posługi i pierwszy ślub. Gdy doszło do słów przysięgi małżeńskiej, kapłan przewiązał stułą siebie i pannę młodą, a zaniepokojony pan młody nieśmiało spytał:

- A co ja mam robić?

- Pan potrzyma mikrofon - zdecydowanie odpowiedział kapłan...


Ksiądz pociesza mężczyznę:

- To nic, że masz pryszcze, 20 dioptrii, krzywe zęby i garb. Bóg cię synu kocha.

Na to mężczyzna:

- Aż strach pomyśleć jakbym wyglądał, gdyby mnie nie kochał.

Patron tygodnia - św. Filomena - 10 sierpnia

Filomena przez ponad 150 lat należała do najbardziej czczonych świętych. W czasie wykopalisk prowadzonych w Katakumbach Pryscyli w Rzymie 25 maja 1802 r. odnaleziono grób z ceramiczną tabliczką, na której znajdowały się symbole strzały, palmy, lilii, bicza oraz napis Pax tecum, Filemena. Wyciągnięto wniosek, że w miejscu tym pochowana została męczennica nosząca imię Filomena. Proboszcz parafii w Mugnano w diecezji Nola w Kampanii przeniósł 10 sierpnia 1805 r. odnalezione szczątki do Mugnano, miasta położonego na wzgórzu niedaleko Neapolu. Temu wydarzeniu towarzyszyły liczne cuda. Od tego dnia zaczął rozwijać się silny kult Filomeny, który wkrótce rozprzestrzenił się po świecie i został powiązany z legendą o rzymskiej męczennicy. W latach 1824-1836 wstawiennictwu św. Filomeny przypisywano wiele nagłych uzdrowień. Papież Grzegorz XVI zaaprobował Mszę i oficjum ku czci Świętej. Również kolejni papieże pozytywnie odnosili się do kultu św. Filomeny. Dopiero w roku 1961 Kościół katolicki zniósł święto Filomeny.

Sama zaś legenda mówi, że ojciec Filomeny był greckim królem, który nawrócił się na chrześcijaństwo. Gdy w III wieku wybuchły prześladowania za Dioklecjana, król ze swoją córką udali się do Rzymu, by pertraktować z cesarzem. Władca, oczarowany pięknością dziewczyny, chciał pojąć ją za żonę. Filomena wyjaśniła mu jednak, że jest już poślubiona Chrystusowi. Rozzłoszczony odmową Dioklecjan rozkazał uwięzić młodą chrześcijankę i torturować ją, a na koniec z kotwicą przywiązaną do szyi wrzucić do Tybru, gdzie strzelano do niej z łuku. Ponieważ Filomena przeżyła, a co więcej nie odniosła żadnych ran, cesarz zarządził jej ścięcie, co miało nastąpić około 303 roku.

Została formalnie kanonizowana po długim i dojrzałym rozważeniu oraz po zbadanym i potwierdzonym uzdrowieniu Służebnicy Bożej Pauliny Jaricot (założycielki Krzewienia Wiary i Żywego Różańca) przez papieża Grzegorza XVI.

Do najbardziej oddanych czcicieli św. Filomeny należał św. Jan Maria Vianney, który wraz z Pauliną Jaricot przyczynił się do powstania tego szeroko rozpowszechnionego nabożeństwa do Filomeny, z którego słynęła Francja. Medaliki błogosławione przez Vianney'a wysyłane były do wszystkich regionów Francji i stawały się kanałami niezliczonych błogosławieństw nimi obdarowanych, a uzdrowienia wszelkiego rodzaju miały miejsce dzięki użyciu oleju, który płonął dniem i nocą przed figurą Filomeny w kościółku w Ars, gdzie teraz znajduje się kaplica Cudotwórczyni.

Opowiadanie

Magiczny dzban

Pewien król wezwał na dwór wszystkich swoich magów i powiedział im:

- Chciałbym być zawsze przykładem dla moich podwładnych. Pragnę być silnym i stanowczym, spokojnym i niewzruszonym względem zdarzeń losu. Czasami jestem smutny i przygnębiony z powodu jakiegoś nieszczęśliwego zdarzenia lub niefortunnej okoliczności. Kiedy indziej znów jakaś nagła radość lub wielki sukces wprawiają mnie w stan nieprawdopodobnego podniecenia. Nie podoba mi się to wszystko. Czuję się jak jakaś drżąca gałązka rozhuśtana morską falą. Zróbcie mi jakiś amulet, który mnie wyzwoli od tych wesołych i smutnych stanów duszy i zmian nastrojów.

Jeden po drugim, wszyscy magowie wycofywali się. Potrafili wykonywać różnego rodzaju amulety dla zwykłych ludzi, ale zadowolić króla nie było wcale tak łatwo. Poza tym poszukiwał on amuletu, który miał mieć niezwykle skomplikowane zastosowanie.

Król wybuchnął gniewem i był niepocieszony bezradnością swych magów, kiedy stanął przed nim pewien stary mędrzec, mówiąc:

- Wasza Wysokość, przyniosę ci jutro pewien pierścień, za każdym razem, jak tylko na niego spojrzysz, jeśli będziesz smutny - staniesz się wesoły, a jeśli będziesz zdenerwowany - uspokoisz się. Wystarczy jedynie, abyś przeczytał wyryte na nim zaklęte zdanie.

Następnego dnia stary mędrzec powrócił i w absolutnej ciszy, która była spowodowana niezwykłym zaciekawieniem wszystkich włożył królowi na rękę pierścień.

Król przypatrzył mu się uważnie i przeczytał wyryte na złotej obrączce zdanie: "Nawet to przeminie".

Nauczanie papieskie o Eucharystii

Uświadomiliśmy sobie odwieczną prawdę, że tak, jak Kościół "sprawia Eucharystię", tak "Eucharystia buduje" Kościół, która to prawda związana jest jak najściślej z tajemnicą Wielkiego Czwartku. Kościół został założony jako nowa społeczność Ludu Bożego w apostolskiej wspólnocie tych Dwunastu, którzy podczas Ostatniej Wieczerzy stali się uczestnikami Ciała i Krwi Pańskiej pod postaciami chleba i wina. Chrystus powiedział do nich: "bierzcie i jedzcie...", "bierzcie i pijcie", a oni spełniając Jego polecenie, weszli po raz pierwszy w tę sakramentalną komunię z Synem Bożym, która stanowi zadatek życia wiecznego. Od tego czasu i aż do skończenia wieków Kościół buduje się poprzez tę samą komunię z Synem Bożym, która jest zadatkiem wiekuistej Paschy. (św. Jan Paweł II).