14. Niedziela Zwykła - 4 lipca 2021

4 lipca 2021

Refleksja

Wakacje to dla wielu ludzi czas pielgrzymek, rekolekcji i różnego rodzaju "wakacji z Bogiem". Wracają z nich z postanowieniem nawrócenia. Chcą się zmienić, być bardziej uczciwi, życzliwi, pragną więcej się modlić. Gdy jednak kończą się wakacje, mija entuzjazm i zaczyna się zwykłe, dla niektórych nawet szare życie.

Chęć przemiany, nawrócenia, niejednokrotnie napotyka na przeszkodę, jaką jest środowisko, w którym człowiek żyje. Z jednej strony można mieć nawet bardzo wielkie pragnienie przemiany, z drugiej - rodzi się jednak jakiś wewnętrzny opór - wstyd przed ludźmi, którzy dobrze nas znają i mogą się dziwić nowej postawie, a niekiedy nawet wyśmiewać ją, zwłaszcza gdy się okaże, że coś się nie udało.

Czytania 14. Niedzieli Zwykłej w bardzo konkretny sposób wprowadzają nas w pewien klimat codzienności, który wszyscy dobrze znamy. Jest to zderzenie wielkich pragnień i możliwości, które kryją się w człowieku z rzeczywistością, w której przyszło mu żyć. Ewangelia pokazuje nam Jezusa, który styka się z niedowiarstwem swego rodzinnego miasta: stając wobec tych, którzy dobrze Go znają, krewnych i znajomych, nie może zdziałać żadnego cudu. Święty Paweł natomiast odkrywa, że wszelkie słabości nie tylko uczą pokory, chronią przed pychą i pokładaniem całej nadziei w sobie samym, ale są też okazją do jeszcze głębszego powierzenia się Chrystusowi.

Wakacje to doskonała okazja, żeby spojrzeć na własne życie z pewnym dystansem, zdobyć się na ten szczególny krytycyzm, który obecny jest w słowach listu św. Pawła. Warto dostrzec dar Boży, którym jest nasze życie i nasze zdolności, ale zarazem uświadomić sobie, że nie brakuje nam także słabości, które można przezwyciężyć tylko z Jezusem. Więcej: widząc te słabości i pracę, która nas czeka, można sobie uzmysłowić, jak bardzo potrzebujemy Bożej pomocy - zwłaszcza wtedy, gdy trudno liczyć ludzi, których mamy obok siebie.

ks. Dariusz Madejczyk

Złota myśl tygodnia

Życie jest jedną długą lekcją pokory (James Matthew Barrie)

Na wesoło

W mieszkaniu dzwoni telefon.

Słuchawkę podnosi ojciec trzech dorastających córek i słyszy, jak ktoś ciepłym barytonem pyta:

- Czy to ty, żabko?

- Nie, tu właściciel stawu...


Bandyta wpada do pociągu i krzyczy:

- Nie ruszać się, to jest napad!

Jakiś pasażer z ulgą:

- Ojej, aleś mnie pan wystraszył... już myślałem, że to konduktor.

Patron tygodnia - bł. Maria Romero Meneses, zakonnica - 7 lipca

Maria urodziła się 13 stycznia 1902 roku w Granadzie w Nikaragui. Była jedenastym z trzynaściorga rodzeństwa. Od ojca, Feliksa Romero Menesesa, który był ministrem rządu, a równocześnie człowiekiem wrażliwym na ludzką nędzę, Maria nauczyła się miłości do potrzebujących. Odkryła w sobie powołanie do życia zakonnego i w 1923 r. wstąpiła do zgromadzenia Córek Maryi Wspomożycielki, popularnie zwanych salezjankami. Po odbyciu nowicjatu złożyła czasowe śluby zakonne w San Salwador, a profesję wieczystą w Nikaragui.

Pierwszą placówką, na której przyszło jej pracować, była szkoła żeńska w San Jose, w Kostaryce. Maria łączyła pracę wychowawczą w szkole z działalnością charytatywną. Gromadziła biedne i opuszczone dziewczęta w oratorium, a do pomocy angażowała uczennice. Grupę tych pomocnic nazwała "małymi misjonarkami". Wkrótce Maria zrezygnowała z posady nauczycielki i poświęciła się katechizowaniu dzieci i dorosłych oraz opiece nad potrzebującymi. Założyła specjalną wioskę dla najuboższych rodzin, zapewniając każdej z nich własny dom. Siłę do pracy charytatywnej czerpała z nabożeństwa do Najświętszego Sakramentu i do Matki Bożej Wspomożycielki Wiernych.

Dzięki jej staraniom w centrum San Jose został zbudowany kościół poświęcony Najświętszej Maryi Pannie. Z czasem powstało 36 oratoriów, w których zbierały się dziewczęta, dzieląc się z siostrami troskami i marzeniami. Pod kierunkiem s. Marii uczyły się katechizmu i otrzymywały pomoc materialną. W 1955 roku około sto rodzin otrzymywało regularnie pomoc, a ponad pięć tysięcy dzieci uczęszczało na katechezę.

Siostra Maria zmarła na zawał serca 7 lipca 1977 roku w Nikaragui. Rząd Kostaryki ogłosił ją honorową obywatelką swego kraju, a rada miasta San Jose jej imieniem nazwała jedną z ulic. Do grona błogosławionych zaliczył ją papież św. Jan Paweł II w dniu 14 kwietnia 2002 roku.

Opowiadanie

Ciekawskie motyle

Kilka motyli fruwało wokół palącego się w nocy ogniska. Miały one skłonności do mędrkowania i filozofowania; latając więc dokoła jasnych płomieni dających przyjemne ciepło, zastanawiały się:

- Czym jest ogień?

- To coś, co daje światło - stwierdził jeden motyl.

- To coś, co grzeje - upierał się inny.

Lecz te odpowiedzi nie zadowoliły żadnego z nich, były niewystarczające. Wreszcie jeden z motyli pofrunął wprost w płomienie i w jednej chwili sam także stał się płomieniem.

- Teraz on już wie, czym jest ogień - stwierdziły pozostałe.

Nauczanie papieskie o Eucharystii

"Ktokolwiek odnosi się do Świętej Eucharystii ze szczególną pobożnością i kochającemu nas Chrystusowi stara się ochoczo i wielkodusznie miłością odwzajemniać, ten doświadcza i do głębi rozumie, nie bez wielkiej radości i pożytku dla duszy, jak cenne jest życie ukryte z Chrystusem w Bogu (por. Kol 5,5) i jak wielką wartość ma prowadzenie rozmowy z Chrystusem, nad co nic nie ma na tej ziemi milszego, nic skuteczniejszego w podaniu drogami świętości" (św. Paweł VI).