Uroczystość Najświętszej Trójcy - 30 maja 2021

30 maja 2021

Refleksja

Powiedzenie komuś w rozmowie: " i tak tego nie zrozumiesz", "nie dorosłeś", "nie jesteś w stanie tego pojąć" - jest trochę obraźliwe. Mówiąc tak, uważa się rozmówcę za niegodnego dalszej konwersacji, dialogu, wyjaśnień. Pozostawanie z nim, dalsze przemawianie do niego, tłumaczenie byłoby zwykłą stratą czasu.

W przypadku naszego stosunku do Boga i poznawania Go jest inaczej. Dzisiejsza uroczystość to jedna z tych Tajemnic, przed którymi raczej trzeba uklęknąć, aniżeli o nich mówić. Kontemplować, a nie tłumaczyć. Z tej kontemplacji zrodzi się słowo zachwytu nad Tajemnicą Boga.

"Jeżeli jednak mówimy - powie św. Augustyn - to nie po to, by o Najświętszej Trójcy coś powiedzieć, ale by o Niej nie milczeć. Chrześcijanin bowiem nie może o Najświętszej Trójcy milczeć. Musi on najpierw uwielbiać Boga za objawienie tej prawdy, dlatego że Trójca Święta nie została wymyślona przez nas, chrześcijan, ale została nam objawiona".

Jakie znaczenie dla mojego życia ma ta Tajemnica? Ks. Bronisław Bozowski w książce "Proboszcz niezwykłej parafii" tak mówi o tej Tajemnicy w swoim życiu: "W seminarium traktat o Najświętszej Trójcy wykładano nam ponad pół roku. Egzamin zdałem na piątkę, ale nic z tego nie wynikało dla mojego życia. Dopiero później, chyba gdzieś w dziesiątym roku kapłaństwa, dostałem monografię O. Hugo o dogmacie Najświętszej Trójcy. I wtedy »zakochałem się« w tej Tajemnicy. Dla mnie dawniej ta Tajemnica była bliska w niedziele, teraz uświadomiłem sobie, że jesteśmy stworzeni na obraz i podobieństwo Najświętszej Trójcy, a więc winniśmy żyć na Jej podobieństwo. Trójca Święta to nie zamknięty klan, towarzystwo wzajemnej adoracji. Ona jest otwarta na cały świat. Bóg nie jest Bogiem zimnym, obcym i dalekim, ale współczuje ze światem, współcierpi i współraduje się z ludźmi".

ks. Roman Kempny

Złota myśl tygodnia

Wyznaję, że Chrystus z Ojcem i Duchem Świętym jest Bogiem. (Epipodiusz)

Na wesoło

Po zakończeniu nauki zdalnej dzieci z I klasy rozpoczynają lekcje od religii i nie potrafią powstrzymać się od dzielenia się tym, co wydarzyło się w czasie, gdy się realnie nie widzieli:

- Ja udawałam ptaszka! - krzyknęła Ania

- O, to cudownie! - odpowiedział ksiądz - A co robiłaś? śpiewałaś?

- Nie...

- To może ćwierkałaś? - zapytał zaciekawiony ksiądz

- Nie - odpowiedziała dziewczynka

- To co robiłaś?

- Jadłam robaki.

Patron tygodnia - św. Feliks z Nikozji, zakonnik - 2 czerwca

Filip Jakub Amoroso urodził się 5 listopada 1715 roku w Nikozji na Sycylii. Jego rodzicami byli szewc Filippo Amoroso i Carmela Pirro. Ojca nigdy nie poznał, bo urodził się niespełna miesiąc po jego śmierci. Matka musiała sama wychowywać troje dzieci. Żyli ubogo i pobożnie. Jak większość rówieśników nie chodził do szkoły. Jako dziecko zaczął pracować w warsztacie szewskim ojca.

Do Komunii i spowiedzi przystępował w każdą niedzielę, co w tamtych czasach było rzadkością. Miał szczególne nabożeństwo do Bogarodzicy i soboty poświęcone Jej czci spędzał na modlitwie i rozmyślaniu. W wieku 19 lat po raz pierwszy zgłosił się do kapucynów, ale nie został przyjęty do klasztoru. Po kilkukrotnych próbach, przyjęto go po ośmiu latach starań - 10 października 1743 r. Otrzymał imię Feliks. Dokładnie rok później złożył śluby zakonne. Powierzono mu oficjum kwestarza, zbierającego jałmużny na utrzymanie braci w klasztorze. Pełnił je w rodzinnej Nikozji i okolicach przez ponad 40 lat, aż do śmierci. Zawsze dziękował, gdy cokolwiek otrzymał, a gdy bywał szorstko odprawiany, mawiał: "Niech tak będzie - z miłości do Boga". Był analfabetą, więc Pisma Świętego i książek ascetycznych uczył się na pamięć. Chętnie słuchał kazań wygłaszanych w różnych kościołach Nikozji.

Feliks odznaczał się wielkim nabożeństwem do Najświętszego Sakramentu; długie godziny spędzał na adoracji. W marcu w piątki pościł o chlebie i wodzie oraz klęczał na chórze z rozpostartymi ramionami, medytując przed krzyżem. Choć był prostym bratem zakonnym, wiele osób przychodziło do niego po radę i umocnienie. Pomagał innym, posługując się szczególnie charyzmatem uzdrawiania fizycznego i duchowego. Miał także dar bilokacji. Był do tego stopnia posłuszny przełożonym, że poprosił swojego przełożonego o pozwolenie na śmierć.

Zmarł 31 maja 1787 r. w Nikozji. Beatyfikował go papież Leon XIII 12 lutego 1888 roku. 23 października 2005 r. papież Benedykt XVI dokonał jego kanonizacji.

Opowiadanie

Szarańcza w zupie

Na pustyni żyła grupa mnichów. Pewnego dnia do starego mnicha przyszedł młody i rzekł:

- Ojcze, wiesz, że żyję na pustyni już ponad rok i przez ten czas sześć czy siedem razy opadła nas szarańcza. Wiesz sam, jakie to uciążliwe, ponieważ te owady wchodzą wszędzie, nawet do naszego pożywienia. Jak sobie z tym radzisz?

Stary mnich, żyjący na pustyni od czterdziestu lat, powiedział:

- Początkowo, gdy do zupy wpadła mi chociaż jedna szarańcza, wylewałem wszystko. Później wyjmowałem szarańczę, a zupę zjadałem. W końcu jadłem wszystko - i zupę, i szarańczę. Teraz, gdy jakaś szarańcza chce wydostać się z talerza, wkładam ją tam z powrotem i zjadam razem z zupą!

Wraz z upływem czasu przyzwyczajamy się do wszystkiego, nawet do tego, co przedtem wydawało się nieprzyjemne. Niektórzy nawet zaczynają akceptować własnych nieprzyjaciół.

Nauczanie papieskie o Eucharystii

"Ojcowie wielce troszczyli się o ostrzeganie wiernych, by w rozważaniu tego najczcigodniejszego Sakramentu nie polegali na zmysłach, przekazujących tylko właściwości chleba i wina, lecz na słowach Chrystusa, które posiadają tak wielką moc, iż zmieniają, przekształcają, "przepierwiastkowują" (transelementent) chleb i wino w Jego ciało i krew; wszakże, jak to niejednokrotnie powiadają ci sami Ojcowie, moc, która to sprawia, jest tą samą mocą wszechmocnego Boga, która od początku czasu stworzyła z niczego wszechświat" (św. Paweł VI).