23. Niedziela Zwykła - 5 września 2021

5 września 2021

Refleksja

W Ewangelii dzisiejszej słyszymy ważne słowa: Effatha - otwórz się oraz: Odwagi! Nie bójcie się, Ja jestem. Żeby móc świadczyć o Bogu i pomagać innym, trzeba otworzyć się na Bożą łaskę, która niezależnie od naszej kondycji fizycznej, życiowych przeciwności, cierpienia i przykrych doświadczeń może przynieść w nas i przez nas obfite owoce. Potrzebna też jest odwaga, dzięki której możemy pokonywać nasze słabości i lęki naszej codzienności.[...]

Prymas Tysiąclecia, Kardynał Stefan Wyszyński odznaczał się cnotą męstwa, która ujawniła się zwłaszcza wtedy, gdy - wobec nasilanych prześladowań Kościoła - wypowiedział władzom komunistycznym zdecydowane: "Non possumus". 25 września 1953 r., po kazaniu w kościele św. Anny został aresztowany. Nie załamał się. W więzieniu powstały dwa największe dzieła: Jasnogórskie Śluby Narodu i Wielka Nowenna przed Tysiącleciem Chrztu Polski.

Kiedy przygotowujemy się do beatyfikacji warto postawić sobie pytanie - skąd czerpał do tego siły? Najpełniej dają na nie odpowiedź jego więzienne zapiski. Całkowicie zjednoczony z Bogiem, nieustannie z Niego czerpał, aby potem dawać innym. Ten zwykły człowiek otwarty na potrzeby innych, był niezwykły swoją wiarą, swoim zaufaniem Bogu i Matce Najświętszej. Był niezwykły swą miłością przebaczającą każdemu, nawet tym, którzy go uwięzili. Mimo doznanych krzywd - jak sam mówił - nie miał wrogów. Z jednej strony prymas bolał, że nie może wypełniać swojej biskupiej posługi, nie może brać czynnego udziału w życiu Kościoła i domagał się swoich praw, z drugiej zaś stwierdza, że przeżywa te trzy lata, jako szczególny dar Boga, który przygotowuje go na późniejszą trudną służbę Kościołowi i Polsce. Ta głęboka wiara w Opatrzność była źródłem jego zaufania człowiekowi. Miał świadomość mocy Bożej w sobie. Mówił: Udzielasz jej nieustannie, gdy idziemy z krzyżem, choć nieraz czujemy się tacy samotni. Ale, gdy zamknę oczy, gdy wsłucham się w poruszenie duszy, czuję Ciebie (...). Wystarczy się zwrócić choć na chwilę ku Tobie, by odnaleźć Ciebie w sobie.

Fragmenty Listu Polskich Biskupów

na beatyfikację Kard. Wyszyńskiego i Matki Czackiej

Złota myśl tygodnia

Prawdziwa odwaga polega na tym, by żyć i cierpieć za to, w co wierzysz.

Christopher Paolini

Na wesoło

Pan młody skarży się przed ołtarzem pani młodej:

- Kochanie, obrączka mnie uwiera.

- I dobrze, od tego jest.


W pewnym kościele na czas ślubu zakrywa się obraz wiszący nad ołtarzem. Dlaczego? Ponieważ namalowany jest pod nim wielki napis: "Boże przebacz im, bo nie wiedzą co czynią".

Patron tygodnia - bł. Alan de la Roche - 2 września

Alan urodził się w Bretanii (we Francji) w 1428 roku. Jako młodzieniec wstąpił do dominikanów w Dinan (Saint Malo). W roku 1459 przełożeni wysłali go na studia filozoficzne i teologiczne do Paryża. Po święceniach kapłańskich wykładał w kolegiach zakonnych w Douai (1464-1465), w Gand (1468-1470) i w Rostocku (1473).

Odegrał pewną rolę w reformie swojego zakonu. Najwięcej jednak wsławił się rozpowszechnianiem różańca. Jemu to właśnie różaniec zawdzięcza swój wygląd: Alan zaproponował podział na 15 dziesiątek, które razem tworzą 150 pozdrowień anielskich i 15 tajemnic do rozważania. Tak ułożony różaniec zakonnik nazwał Psałterzem Maryi. Był żarliwym propagatorem tej modlitwy. Dla nadania trwałości dziełu założył bractwo Różańca świętego w Douai w roku 1470. Za nim poszły dalsze. Według przekazów Matka Boża przekazała bł. Alanowi piętnaście obietnic przeznaczonych dla osób, które będą wiernie odmawiać różaniec.

Alan zostawił także nieco pism z dziedziny teologii i mistyki. Sam żył bardzo intensywnym życiem wewnętrznym. Jak wyznał, miał szczęście kontaktować się ze świętym Dominikiem (+ 1221) i od niego otrzymać rozmaite wskazówki. Zmarł w pełni sił w wieku 48 lat, 8 września 1476 roku. Nie był wprawdzie nigdy oficjalnie wyniesiony do chwały ołtarzy, ale dotąd odbiera ją w niektórych okolicach. Bibliotheca Sanctorum, wydana przez Instytut Papieski w Rzymie, również nadaje mu ten tytuł.

Opowiadanie

Jajko

Pewna niezbyt zamożna kobieta znalazła jajko. Niesłychanie szczęśliwa zawołała swego męża oraz dzieci i powiedziała: Skończyły się wszystkie nasze zmartwienia. Popatrzcie: znalazłam jajko! Nie zjemy go, lecz zaniesiemy je do sąsiada, który ma kwokę. Kwoka wysiedzi nam kurczaka, który wyrośnie na dużą kurę. My oczywiście nie zjemy kury lecz będziemy ją karmić aby znosiła nam wiele jaj z których będziemy mieli wiele innych kur a te zniosą nam dużo kolejnych jajek. W ten sposób będziemy mieli dużo kur i dużo jajek. Nie zjemy ani kur, ani jaj, lecz sprzedamy je i kupimy jałówkę. Wyhodujemy ją i będziemy mieli krowę. Krowa da nam cielęta, aż w końcu będziemy mieli spore stado. Sprzedamy je i kupimy kawałek ziemi, potem sprzedamy i kupimy - kupimy i sprzedamy... Mówiąc to z wielkim przejęciem kobieta żywo gestykulowała. Jajko wypadło jej z ręki i rozbiło się na ziemi.

Nasze rozmowy często przypominają gadaninę tej kobiety: "Zrobię... Powiem... Załatwię..." Mijają dni i lata a my nie robimy absolutnie nic z tego co obiecywaliśmy.

Nauczanie papieskie o Eucharystii

Kult eucharystyczny jest wyrazem tej miłości, która stanowi najistotniejszą właściwość powołania chrześcijańskiego. Kult ten równocześnie wypływa z miłości

i służy miłości, do której jesteśmy powołani w Jezusie Chrystusie. Żywym owocem tego kultu jest doskonałość owego obrazu Boga, jaki w sobie nosimy - obrazu odpowiadającego temu, jaki ukazał nam Chrystus. Stając się w ten sposób czcicielami Ojca "w Duchu i w prawdzie", dojrzewamy do coraz pełniejszej jedności z Chrystusem, coraz bardziej jesteśmy z Nim zjednoczeni i - jeśli wolno użyć tego również słowa - coraz bardziej jesteśmy z Nim solidarni.

(św. Jan Paweł II)