24. Niedziela Zwykła - 12 września 2021

12 września 2021

Refleksja

W dzisiejszej Ewangelii Jezus pyta swych uczniów, za kogo uważają Syna Człowieczego. Piotr udziela poprawnej odpowiedzi: "Ty jesteś Mesjaszem". Okazuje się jednak, że nie rozumie, jakie jest znaczenie tych słów. Nie chce przyjąć tego, że Mesjasz będzie odrzucony, doświadczy cierpienia i spotka Go śmierć. W drogę wiary każdego z nas wpisana jest konieczność nieustannego rozwoju, dorastania do coraz bardziej dojrzałego rozumienia i przeżywania prawdy objawionej przez Boga. Konieczna jest w tym pomoc drugiego człowieka - przewodnika, nauczyciela i wychowawcy.

W Roku św. Józefa otrzymujemy piękny przykład wychowawcy z sercem otwartym na Boga. Św. Józef jest dla nas wzorem człowieka słuchającego Słowa Bożego, a zarazem, jak to określił św. Jan Paweł II "wcielonym wzorem posłuszeństwa" Bogu. Jego otwartość na Boga i Jego Słowo sprawiła, że stał się ziemskim ojcem i wychowawcą Pana Jezusa. Tegoroczny Tydzień Wychowania bardzo mocno splata się również z osobą Sługi Bożego Kardynała Stefana Wyszyńskiego, który już za tydzień, 12 września br. zostanie ogłoszony błogosławionym. Jego życie i nauczanie są świadectwem postawy ojcostwa na wzór św. Józefa.

Mówiąc o tajemnicy ojcostwa Papież Franciszek zwraca uwagę na to, że do bycia ojcem człowiek musi dojrzewać: "Nikt nie rodzi się ojcem, ale staje się ojcem". Ojciec Święty dodaje, że prawdziwe ojcostwo polega na podjęciu odpowiedzialnej troski za dziecko, a w szerszym sensie - na wzięciu na siebie odpowiedzialności za drugiego człowieka. Pouczający jest polski wątek w papieskim nauczaniu. Papież wspomina powieść Jana Dobraczyńskiego "Cień Ojca". Św. Józef, który towarzyszy Jezusowi, jest wobec Niego "cieniem Ojca Niebieskiego na ziemi: osłania Go, chroni, nie odstępuje od Niego, podążając Jego śladami". Ten piękny obraz można odnieść do każdego ziemskiego ojca, a także - do każdego wychowawcy. Każdy wychowawca ma być "cieniem Ojca niebieskiego na ziemi". Źródłem prawdziwego ojcostwa jest zawsze miłość Boga do każdego z nas.

Przepięknie wyjaśniał to Stefan Kardynał Wyszyński na Jasnej Górze w dniu 15 sierpnia 1979 roku: "Powszechnie mówi się, że: czas to pieniądz. A ja wam powiem: czas to miłość! Bo my wszyscy, jak tu stoimy, jesteśmy owocem Ojcowej miłości. Nie byłoby nas na świecie, ani na tym placu, gdyby Bóg Ojciec każdego z nas nie umiłował pierwszy! On cię umiłował wcześniej, zanim jeszcze twoja matka ujrzała cię na swoich ramionach, zanim przytuliła cię do piersi. Wiedz, że nie jej miłość do ciebie była pierwsza, ale miłość Ojca niebieskiego, który wszczepił swoją miłość w serce twej matki, a ona ci ją tylko przekazała. Dlatego jesteśmy wszyscy owocem miłości Ojcowej, Bożej".

Fragmenty Listu Pasterskiego Episkopatu Polski

z okazji XI Tygodnia Wychowania w Polsce

Złota myśl tygodnia

Choćbyś przegrał całkowicie, zbierz się, zgarnij, dźwignij, zacznij od nowa! Spróbuj budować na tym, co w Tobie jest z Boga.

Kardynał Stefan Wyszyński

Na wesoło

W pewnym sanktuarium mężczyzna po wyjściu z kościoła woła:

- Teraz to ja mogę chodzić!

Wśród pątników poruszenie: Czyżby cud?

- Nie, tylko widzę, że ukradli mi rower.


Ksiądz w trakcie nauk przedślubnych zwraca się do narzeczonych:

- Miłość jest światłem życia. Więc małżeństwo to...?

- Rachunek za światło, proszę księdza.


W pewnym kościele na czas ślubu zakrywa się obraz wiszący nad ołtarzem. Dlaczego? Ponieważ namalowany jest pod nim wielki napis: "Boże przebacz im, bo nie wiedzą co czynią".

Patron tygodnia - św. Albert - 14 września

Albert urodził się w okolicach Vennes (Francja) ok. 1149 r. Pierwszą pewną datą z jego życia jest rok 1180, kiedy to został wybrany przeorem kanoników regularnych od św. Krzyża w Montara, w pobliżu Pavii. Odtąd jego życie obfitowało w zaszczytne nominacje i urzędy. W cztery lata potem został biskupem w Bobbio (1184), a w roku następnym w Vercelli (1185). Tą diecezją rządził gorliwie i mądrze przez 20 lat.

Równocześnie w tym samym czasie Albert spełniał ważne misje, zlecane mu przez Stolicę Apostolską. Klemens III powierzył mu pośredniczenie między Rzymem a cesarzem Fryderykiem Barbarossą. Ten sam papież zlecił mu podobne zadanie z następcą Fryderyka, Henrykiem IV. Jako wysłannik Innocentego III załagodził zatarg i doprowadził do pokoju pomiędzy miastami Parmą i Piacenzą, a potem pomiędzy Mediolanem a Pavią. W roku 1194 napisał konstytucje dla kanoników regularnych w Biella. Największe znaczenie dla diecezji Vercelli miał synod tam odbyty w roku 1191, na którym uchwalono ważne dekrety dotyczące karności kościelnej.

W 1204 r. wybrano go patriarchą Jerozolimy. Innocenty III wybór ten zatwierdził (1205) i rozesłał listy do duchowieństwa Ziemi Świętej z zawiadomieniem o tej nominacji. Z tej okazji papież wymienił wiele zalet i cnót Alberta, które go predestynowały na tak zaszczytne i odpowiedzialne stanowisko. Jednocześnie biskup Albert pełnił urząd legata Stolicy Apostolskiej w Ziemi Świętej. Rezydował w Akce.

Podejmował działalność na rzecz pokoju, doprowadził do zgody między królami Cypru i Jerozolimy, między królem Armenii a książętami Trypolisu, między templariuszami a królami Cypru i Armenii. Starał się ulżyć doli jeńców. Skodyfikował obyczaje mnichów z góry Karmel, dając podwaliny pod rozwój powstającego zakonu. W czasie procesji z okazji święta Podwyższenia Krzyża świętego, 14 września 1214 r., został zasztyletowany przez mnicha, którego złożył z urzędu.

Opowiadanie

Dzban

W wielkim Królestwie Burundi, w samym tajemniczym sercu Afryki, żyła duża rodzina Mocambi. Pan i pani Mocambi byli bogaci i szanowani, nie mieli jednak dzieci. Łatwo więc wyobrazić sobie radość wszystkich, gdy pani Mocambi stwierdziła, że oczekuje dziecka. Nawet przyszli dziadkowie skakali z radości.

Ale dzień narodzin dziecka stał się dniem bardzo smutnym, wszyscy przeżyli szok. Bowiem zamiast tak długo oczekiwanego dziecka, urodził się dzban. Zrozumieliście dobrze: właśnie dzban, jedno z tych naczyń glinianych, w kształcie dziewczyny, które służą do wody. Cóż robić? Z jakimi czarami, przekleństwami czy kataklizmem związane było to naczynie? Z pewnością wcale nie przypominało dziecka.

Wszyscy postanowili odejść: tatuś, mamusia, dziadkowie, służba, koty, psy, kury. Porzucili dom, zostawiając w nim tego niechcianego potworka. Ale dzban-biedak poturlał się za nimi i wykrzykiwał:

- Tatusiu, mamusiu, zaczekajcie na waszą córkę!

Ale im więcej dzban krzyczał, tym bardziej inni bali się i uciekali w wielkim pośpiechu. Dzban turlał się i płakał. Wreszcie wiatr ulitował się, wzruszony uniósł go w powietrze, zaniósł w głąb puszczy i opuścił na miękki dywan traw i liści.

Rodzina Mocambi odetchnęła z ulgą, czując się uwolniona raz na zawsze od tej zmory. Poprosiła o gościnę u możnego księcia tej krainy. Po kilku latach ów książę, który został już królem, jechał konno przez puszczę. Gdy dojechał do pięknej polany, zszedł z konia, aby odpocząć trochę na miękkiej trawie i zauważył wśród krzewów porzucony dzban.

- Jaki jest piękny! - zwołał. Wziął go do ręki i zawiózł do swego pałacu z kości słoniowej i diamentów. Tam umieścił dzban u wejścia do salonu, jako ozdobę.

Trzeba wam wiedzieć, że pałac króla był wprawdzie wspaniały, ale trochę brudny i zakurzony. Trochę dlatego, że służba była leniwa, trochę dlatego, że brakowało tam królowej, która by troszczyła się o dom. Ale od momentu, w którym dzban znalazł się w pałacu, wszystko uległo zmianie. Służba zaczęła znajdować pałacowe komnaty zamiecione, odkurzone, uporządkowane. Nie bardzo umiano to sobie wytłumaczyć, ale wszyscy byli bardzo zadowoleni, bowiem całymi dniami można było teraz grać w karty. Również król, gdy zasiadał na błyszczącym i odświeżonym tronie, dziwił się bardzo. Pewnej nocy, zamiast pójść spać, ukrył się za drzwiami. O północy z dzbana wyskoczyła piękna dziewczyna, która energicznie zaczęła odkurzać i czyścić meble. To była miłość od pierwszego wejrzenia! Król bez pamięci zakochał się w pięknej i rozsądnej dziewczynie. Wziął dziewczę za rękę i powiedział:

- Wyjdź natychmiast z królestwa umarłych i wejdź do królestwa żywych!

Potem posadził ją na tronie obok siebie, jako małżonkę. Zorganizowano uroczystości, jakich jeszcze nikt nie oglądał w tych stronach. Wszyscy poddani musieli przyjść i oddać hołd nowej, przepięknej królowej Burundi. Przybyła też rodzina Mocambi. Gdy królowa zobaczyła, że nadchodzą, ukryła się w dzbanie wołając:

- Tatusiu i mamusiu, zaczekajcie na waszą córkę!

Mocambi ze zdziwienia pootwierali usta, ale oto królowa wyszła z dzbana i serdecznie ich uściskała. Pan i pani Mocambi byli oszołomieni. W jednej chwili dowiedzieli się, że mają córkę i że są teściami króla. Potem królowa bardzo poważnie powiedziała:

- Nigdy nie porzucajcie własnego potomka. Jest istotą ludzką i trzeba go traktować jak innych. To, co wam wydaje się dzbanem, może ukrywać w sobie królową!

Nauczanie papieskie o Eucharystii

Prawdziwa cześć dla Eucharystii staje się z kolei szkołą czynnej miłości bliźniego. Wiemy, że taki jest prawdziwy i pełny porządek miłości, którego nauczył nas Pan: "Po tym wszyscy poznają, żeście uczniami moimi, jeśli będziecie się wzajemnie miłowali". Eucharystia do tej miłości wychowuje nas w sposób najgłębszy, ukazuje bowiem, jaką wartość w oczach Bożych ma każdy człowiek, nasz brat i siostra, skoro każdemu w taki sam sposób Chrystus daje siebie samego pod postaciami chleba

i wina. Jeżeli praktykujemy autentyczny kult eucharystyczny, w oczach naszych musi rosnąć godność każdego człowieka. A poczucie tej godności staje się najgłębszym motywem naszego odniesienia do bliźnich.

św. Jan Paweł II