III Niedziela Wielkanocna 1 maja 2022

1 maja 2022

Refleksja

W III Niedzielę Wielkanocną, którą przeżywamy jako Niedzielę Biblijną, słyszymy relację św. Jana o tym, jak zmartwychwstały Jezus trzeci raz ukazał się swoim uczniom. Siedmiu z nich dostąpiło tej łaski nad Morzem Tyberiadzkim po tym, jak w nocy nic nie złowili. Początkowo nie potrafili rozpoznać Zmartwychwstałego. Wszyscy jednak doświadczyli mocy i owocowania Jego słowa. Gdy posłuchali Jego podpowiedzi: "Zarzućcie sieć po prawej stronie łodzi, a znajdziecie", wyciągnęli "na brzeg sieć pełną wielkich ryb w liczbie sto pięćdziesiąt trzy ". Wskutek tego byli już nie tylko świadomi, lecz wręcz pewni obecności Jezusa pośród nich. Ewangelista stwierdza: "Żaden z uczniów nie odważył się zadać Mu pytania: «Kto Ty jesteś?», bo wiedzieli, że to jest Pan" (J 21,12). I zaraz potem wywiązał się niesamowity dialog Jezusa z Piotrem. Można powiedzieć, że Jezus zawarł z nim szczególne przymierze miłości, które zwieńczył wezwaniem skierowanym do Piotra: "Pójdź za Mną!".

Na takiej drodze spotkania ze Zmartwychwstałym wiara uczniów została ugruntowana, a jej wyrazem są słowa Piotra i apostołów zapisane w Dziejach Apostolskich: "Trzeba bardziej słuchać Boga niż ludzi. Bóg naszych ojców wskrzesił Jezusa, [...] wywyższył Go na prawicę swoją jako Władcę i Zbawiciela [...]. Dajemy temu świadectwo my właśnie oraz Duch Święty, którego Bóg udzielił tym, którzy są Mu posłuszni" (Dz 5,29-31).

W ten sposób Kościół, w ramach sprawowanej liturgii wielkanocnej uświadamia nam, co znamionuje dojrzałą wiarę: mocne przeświadczenie, że Jezus żyje i jest z nami, świadome przeżywanie Jego obecności, posłuszeństwo Jego słowu, zatroskanie o żywą więź z Jezusem i mężne świadectwo o Jego miłości. Nie wystarcza więc przyjść w niedzielę do świątyni na Mszę św., trzeba uczynić Jezusa Panem naszego życia, wziąć Jezusa w życie kapłańskie, zakonne, małżeńskie i rodzinne, i razem z Nim iść przez życie. Chodzi o ukierunkowanie życia na Jezusa. Zwłaszcza każdą niedzielę trzeba czynić prawdziwie Dniem Pańskim, dniem poświęconym Bogu. Taki dzień w rodzinie chrześcijańskiej oznacza zaangażowany udział w liturgii i w popołudniowym nabożeństwie, posiłek z modlitwą do Pana, wspólną rekreację i zakończenie dnia wspólną modlitwą.

Tydzień Biblijny, który dziś rozpoczynamy, może nas na nowo ku takiemu życiu zmobilizować. Na ogół Pismo św. już jest w naszych domach, stoi na półkach. Trzeba je tylko wziąć do rąk i czytać, samemu i we wspólnocie domowników. Przecież w spotkaniach ze Zmartwychwstałym apostołowie nade wszystko słuchali Pana. Dlatego trzeba i nam więcej słuchać Jezusa, aby znać Jego orędzie i poznać Jego wolę dotyczącą naszego życia. Trzeba Jezusowi zawierzyć, zdać się na Jego słowo - nie tylko wtedy, kiedy "połów ryb" nie jest udany, kiedy "w życiu idzie nam jak po grudzie", w myśl zasady: Jak trwoga, to do Boga. Gdy wiedzie nam się dobrze, tym bardziej trzeba pytać o wolę Jezusa, aby nie ulec pokusie życia po swojemu, lecz żyć tak, jak chce nasz Pan.

bp Andrzej Czaja

Złota myśl tygodnia

My na Golgocie się nie zatrzymujemy. My przez Golgotę przechodzimy idąc drogą do Wielkanocy, ku zmartwychwstaniu. Bowiem śmierć Chrystusa na krzyżu jest śmiercią śmierci.

abp Alfons Nossol

Na wesoło

- Mamo, czy to prawda, że człowiek po śmierci w proch się obróci?

- Prawda synku.

- To u mnie pod łóżkiem ktoś umarł.


Mężczyzna z jednym zębem przychodzi do kościoła do spowiedzi. Wylicza grzechy i mówi do księdza:

- Ja chcę iść do piekła.

- Nie pójdzie pan, bo w piekle jest płacz i zgrzytanie zębów.

Zarys dziejów Kościoła na Śląsku Opolskim

W okresie Reformacji Śląsk Opolski przeżywał w mniejszym stopniu wszystkie jej skutki, niż to miało miejsce na Śląsku Dolnym; nie przeżywano też tutaj w poprzednim okresie takich napięć między władzą świecką (książęta) a Kościołem (biskupi). Wystąpienia reformatorów zbiegły się w czasie z bardzo znaczącymi zmianami dynastycznymi. Do najważniejszych należało objęcie zarządu księstwa opolsko-raciborskiego, jak też już fakt posiadania księstw karniowskiego i opawskiego, a także Bytomia i Bogumina przez zagorzałego zwolennika nowej nauki margrabiego Jerzego Hohenzollerna (zm. 1543). Nowe treści obecne byly na tym terenie już wcześniej, za rządów tolerancyjnego księcia Jana Dobrego, ale przy braku aktywnego poparcia tego władcy, nowy ruch nie rozwijał się na szerszą skalę. Dopiero Jerzy, podobnie jak później jego syn Jerzy Fryderyk, popierali luteranizm na swoich terytoriach. Znaczącą siłą popierającą Reformację byly także miasta, np. w Raciborzu nowe nauki zaczęły się upowszechniać od 1532 r. wśród bogatszych mieszczan; w Kluczborku, który od 1536 r. znalazł się w ręku księcia brzeskiego Fryderyka II, gorliwego protestanta, Reformacja została wprowadzona siłą od lat czterdziestych XVI w. W Opolu już ok. 1530 r. opustoszały klasztory dominikanów i franciszkanów, a Wawrzyniec Jost przez blisko 30 lat nauczał i pracował w duchu luterańskim, udzielając także komunii św. pod dwiema postaciami. Reformacja spowodowała dezorganizację dotychczasowego życia kościelnego, ale trzeba także podkreślić pozytywne fakty, jak np. stworzenie przez ewangelików w rejonie kluczborskim silnego ośrodka szkolnictwa i piśmiennictwa i to w języku polskim (szkola w Byczynie).

Od połowy XVII w. pod wpływem Habsburgów rozpoczął się proces wypierania protestantyzmu (kontrreformacja), oparty na wcześniejszych decyzjach Soboru Trydenckiego (1545-1563) w zakresie odnowy życia katolickiego.

Charakterystycznym znakiem nowej sytuacji stało się sprowadzenie jezuitów i rozwinięcie przez nich szerokiej działalności oświatowej i duszpasterskiej. W Nysie w 1624 r. z fundacji biskupa Karola Habsburga powstało gimnazjum, słynne Carolinum; zresztą tutaj znalazło już nieco wcześniej, bo w 1575 r. pomieszczenie seminarium duchowne dla diecezji wrocławskiej. W Głogówku w dobrach gorliwego katolika hr. Oppersdorfa jezuici mieli szerokie możliwości pracy, w Opolu w latach 60-tych XVII w. otwarli kolegium. Oprócz jezuitów nad odnowieniem życia katolickiego pracowały także inne zakony, jak np. franciszkanie-reformaci, którzy w 1613 r. otwarli konwent w Gliwicach przynależny do prowincji małopolskiej, zdolny w 1655 r. do objęcia placówki na Górze św. Anny.

(Powyższy tekst opracowano na podstawie publikacji bpa prof. dra hab. Jana Kopca)

Opowiadanie

Pewna bardzo młodziutka chmurka (lecz, jak wiadomo, życie chmur jest krótkie i ulotne) po raz pierwszy płynęła po niebie w towarzystwie innych puchatych chmur o różnych kształtach.

Kiedy znalazły się nad ogromną pustynią Saharą, bardziej doświadczone chmury poganiały ją:

- Prędko! Prędko! Jeśli się tutaj zatrzymasz, jesteś zgubiona!

Chmurka była jednak bardzo ciekawska, tak jak wszyscy młodzi, i odpłynęła na skraj całej grupy, podobnej do stadka rozproszonych owiec.

- Co robisz? Ruszaj się! - zgromił ją z tyłu wiatr.

Lecz chmurka ujrzała już wydmy ze złotego piasku i ten widok ją zafascynował. Leciutko sfrunęła w dół. Wydmy wydawały się być złotymi obłokami pieszczonymi przez wiatr. Jedna z nich uśmiechnęła się.

- Witaj! - pozdrowiła grzecznie chmurkę.

Była to bardzo ładna, mała wydma, zaledwie ukształtowana przez wiatr, który szarpał wciąż jej błyszczące włosy.

- Cześć. Nazywam się Ola - przedstawiła się chmurka.

- A ja Una - odpowiedziała wydma.

- Jak ci się tutaj wiedzie?

- No cóż... Słońce i wiatr. Jest trochę gorąco, ale jakoś sobie radzimy.

A jak ty żyjesz?

- Słońce, wiatr... wielki wyścig na niebie.

- Moje życie jest bardzo krótkie. Kiedy powróci wielki wiatr, na pewno zniknę.

- Przykro ci, prawda?

- Trochę. Wydaje mi się, że jestem całkiem bezużyteczna.

- Ja wkrótce przemienię się w deszcz i spadnę na ziemię. Takie jest moje przeznaczenie.

Wydma wahała się przez chwilę, a potem spytała:

- Czy wiesz, że nazywamy deszcz Rajem?

- Nie wiedziałam, że jestem taka ważna - zaśmiała się chmurka.

- Słyszałam opowieści o deszczu niektórych starych wydm.

- Podobno jest on bardzo piękny.

Po deszczu okrywamy się czymś takim, co się nazywa trawa i kwiaty.

- Tak, to prawda. Widziałam to.

- Ja prawdopodobnie, nigdy tego nie ujrzę - stwierdziła ze smutkiem wydma.

Chmurka zastanowiła się przez chwilę, a potem rzekła:

- Ja też mogłabym przecież zamienić się w deszcz...

- Ale wtedy umrzesz...

- Za to ty zakwitniesz - powiedziała chmurka i zamieniła się w deszczyk tęczowo lśniący na słońcu.

Następnego dnia małą wydmę pokryły kwiaty.

W jednej z najpiękniejszych modlitw jakie znam, są takie słowa:

"Panie, uczyń mnie lampą. Sama się spalę, lecz dam światło innym".

Z nauczania pasterzy diecezji opolskiej

Jak w naszych, tak trudnych czasach, odgarnąć popioły zaśmiecające nasze życie i dotrzeć do pierwotnego żaru chrześcijaństwa? Odkryć na nowo wartość Słowa Bożego. Moja ekumeniczna dewiza zawsze brzmiała: nam wszystkim chrześcijanom potrzeba znacznie więcej katolickiej powszechności, ewangelickiej głębokości i prawosławnego dynamizmu. Za czasów św. Jacka wiara miała słabe korzenie, a dziś się znowu "wy-korzenia". Wtedy groziło nam neopogaństwo, a dziś - sekularyzm, świeckość.

abp Alfons Nossol