Listopadowa modlitwa za zmarłych 2021

2 listopada 2021

Refleksja

Kwiaty i dobre słowa podczas pogrzebu są potrzebne nam. Co pomaga zmarłym? Jeśli na człowieku ciąży niesprawiedliwość, nie może pójść do nieba. Sprawiedliwość Boża daje nam tu miłosiernie czas czyśćca. Mimo że nie nadajemy się jeszcze do nieba, Bóg nie wyrzuca nas, ale czeka, aż przez modlitwy świętego Kościoła i duchowe ofiary, dobre uczynki i jałmużny zostanie zadość uczynione nasze zło. Najmocniejszą i najpiękniejszą modlitwą są Msze Święte za zmarłych.

Pierwsze dni listopada od 1 do 8 stanowią zaproszenie do uzyskania przez wiernych odpustu zupełnego i ofiarowania go za zmarłych. Odpust zupełny jest to darowanie człowiekowi przez Boga wszystkich kar doczesnych, należnych za grzechy odpuszczone już co do winy w sakramencie pokuty. Kto uzyska odpust zupełny dla siebie uniknie kar czyśćcowych. Kto uzyska odpust zupełny za zmarłych - ratuje dusze z czyśćca. Oto okoliczności umożliwiające uzyskanie odpustu w najbliższych dniach:

1. Wierni, którzy nawiedzą kościół lub kaplicę 1 listopada od południa i przez cały Dzień Zaduszny, mogą dostąpić odpustu zupełnego za zmarłych. Można go uzyskać tylko jeden raz w ciągu dnia.

2. Wierni, którzy nawiedzą cmentarz i pomodlą się mogą uzyskać odpust za zmarłych. Odpust jest zupełny od 1 do 8 listopada, natomiast w inne dni roku jest cząstkowy.

3. Warunki uzyskania odpustu są następujące:

Wykluczenie wszelkiego przywiązania do jakiegokolwiek grzechu, nawet powszedniego (jeżeli jest brak pełnej dyspozycji wykluczenia upodobania do jakiegokolwiek grzechu, odpust będzie tylko cząstkowy)

Spełnienie trzech warunków: spowiedź sakramentalna lub bycie w stanie łaski uświęcającej, przyjęcie Komunii Świętej oraz odmówienie: Ojcze nasz...., Wierzę... i modlitwy w intencjach Ojca Świętego.

Ważne: Trzy warunki: spowiedź, Komunia św. i modlitwy mogą być dopełnione w ciągu wielu dni przed lub po wypełnieniu danej czynności nagradzanej otrzymaniem odpustu, ale musi być między nimi łączność. Po jednej spowiedzi sakramentalnej można uzyskać wiele odpustów zupełnych, a po jednej Komunii św. i jednej modlitwie można uzyskać tylko jeden odpust zupełny.

Do zakupionych przez nas pięknych zniczy i stroików dołączmy to, co najważniejsze - naszą modlitwę i dar odpustu za zmarłych!

Złota myśl tygodnia

To nie jest tak, że oni umierają, a my żyjemy. To oni żyją, a my umieramy.

Ks. Piotr Pawlukiewicz

Na wesoło

W nocy mężczyzna idzie przez cmentarz i napotyka innego mężczyznę i mówi:

- Zawsze boję się, chodzić po cmentarzu nocą.

Nieznajomy odpowiada:

- Też się bałem, kiedy żyłem.


O północy na cmentarzu spotykają się dwa duchy.

- Chodź! Weźmiemy ten motor.

- Dobra.

Usiedli na nim, ale jeden z nich nagle mówi:

- Poczekaj tutaj. Ja zaraz przyjdę.

Po paru minutach przychodzi z kamiennymi tabliczkami, na których były wykute ich imiona i nazwiska oraz daty śmierci i urodzenia.

- Po co ci te tabliczki?

- A co! Bez dokumentów chciało się jechać?

Patron tygodnia - Wspomnienie Wszystkich Wiernych Zmarłych - 2 listopada

Kościół 2 listopada wspomina w liturgii wszystkich wierzących w Chrystusa, którzy odeszli już z tego świata, a teraz przebywają w czyśćcu. Przekonanie o istnieniu czyśćca jest jednym z dogmatów naszej wiary.

Obchód Dnia Zadusznego zainicjował w 998 r. św. Odylon (+ 1048) - czwarty opat klasztoru benedyktyńskiego w Cluny (Francja). Praktykę tę początkowo przyjęły klasztory benedyktyńskie, ale wkrótce za ich przykładem poszły także inne zakony i diecezje. W XIII w. święto rozpowszechniło się na cały Kościół zachodni. W wieku XIV zaczęto urządzać procesję na cmentarz do czterech stacji. Piąta stacja odbywała się już w kościele, po powrocie procesji z cmentarza. Przy stacjach odmawiano modlitwy za zmarłych i śpiewano pieśni żałobne. W Polsce tradycja Dnia Zadusznego zaczęła się tworzyć już w XII w., a z końcem wieku XV była znana w całym kraju.

W 1915 r. papież Benedykt XV na prośbę opata-prymasa benedyktynów zezwolił, aby tego dnia każdy kapłan mógł odprawić trzy Msze święte: w intencji poleconej przez wiernych, za wszystkich wiernych zmarłych i według intencji Ojca Świętego.

Opowiadanie

o. Pio a dusze czyśćcowe

Ojciec Pio już od wczesnego dzieciństwa kontaktował się z Aniołem Stróżem oraz duszami czyśćcowymi. Dusze czyśćcowe w sposób sobie wiadomy przychodziły do Ojca Pio, najczęściej wtedy gdy przebywał on samotnie zatopiony w modlitwie lub gdy klęczał w chórze zakonnym. Cel tych wizyt był prawie zawsze ten sam: dusze czyśćcowe szukały pomocy i ratunku w modlitwach, cierpieniach i Mszach ofiarowanych za nie przez umiłowanego ich orędownika u Boga - Ojca Pio.

Oto dwie relacje z takich spotkań:

Byłem sam w sali kominkowej i grzałem się przy ogniu, bo na dworze panował okropny ziąb. Było już późno, wszyscy bracia rozeszli się do swych cel. Nagle dostrzegłem tuż obok mnie czterech nie znanych mi zakonników. Usiedli przy kominku, z naciągniętymi na twarze kapturami. Pozdrowiłem ich słowami: "Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus", ale żaden mi nie odpowiedział. Zdziwiony przyjrzałem się im uważnie, by poznać co to za jedni, ale żadnego z nich nie rozpoznałem. Postałem obok nich parę minut i dobrze się im przypatrując odniosłem wrażenie, jakby cierpieli...

Odwiedziny czterech nieznajomych i zakapturzonych braci wywołały poruszenie w klasztorze. Ojciec Pio poszedł bowiem powiadomić ojca gwardiana o niezapowiedzianej wizycie. Gdy obaj powrócili do sali z kominkiem nikogo już nie zastali. Zrozumiałem wtedy - relacjonuje Ojciec Pio - iż najprawdopodobniej byli to dawno zmarli bracia proszący o pomoc. Całą tę noc spędziłem modląc się za nich.

A oto inny opis historii, która przydarzyła się Ojcu Pio.

Modliłem się z przymkniętymi oczami, kiedy nagle drzwi otwarły się i do sali wszedł jakiś starzec, opatulony w płaszcz, jaki nosili zazwyczaj wieśniacy z San Giovanni Rotondo. Przysiadł się koło mnie. Spojrzałem nań nie zadawszy sobie pytania, w jaki sposób wszedł do klasztoru o tak późnej porze. Potem odezwałem się do niego i zapytałem: "Kim jesteś? Czego chcesz?". Starzec odrzekł: "Ojcze Pio, jestem Pietro Di Mauro z ojca Nicoli, zwany Precoco". Po czym dodał: "Zmarłem w tym klasztorze 18 września 1908 roku w celi nr 4, kiedy był tu jeszcze przytułek dla żebraków. Któregoś wieczoru, kiedy leżałem w łóżku, zasnąłem z zapalonym cygarem i spaliłem się. Przychodzę z czyśćca. Mogą mnie wybawić modlitwy. Bóg pozwolił mi tu przyjść, aby prosić ojca o ratunek... Zakonnik zapewnił Pietro, iż spełni jego prośbę: "Bądź spokojny, jutro odprawię za ciebie Mszę świętą."

Ojciec Pio wraz z ojcem gwardianem udali się następnego dnia do archiwum klasztornego, by sprawdzić usłyszane od zjawy informacje. Księgi potwierdziły, iż rzeczywiście taki fakt miał tu miejsce.

Nauczanie papieskie o pamięci i modlitwie za zmarłych

Wiele osób odwiedza cmentarze, które są "miejscem odpoczynku", w oczekiwaniu na ostateczne przebudzenie. Miło jest pomyśleć, że to sam Jezus nas obudzi. Sam Jezus objawił, że śmierć ciała jest jakby sen, z którego On nas wybudzi. Z tą wiarą zatrzymujemy się - również duchowo - przy grobach naszych bliskich, tych, którzy nas kochali i czynili nam dobro. Wspomnienie zmarłych, troska o groby i modlitwy w intencji zmarłych są świadectwem ufnej nadziei, zakorzenionej w przekonaniu, że śmierć nie jest ostatnim słowem o ludzkim losie, ponieważ człowiek jest przeznaczony do nieskończonego życia, zakorzenionego i znajdującego swoje wypełnienie w Bogu.

Papież Franciszek