II Niedziela Wielkiego Postu 13 marca 2022

13 marca 2022

Refleksja

W modlitwie dnia Kościół prosi Boga, by ożywiał naszą wiarę Swoim Słowem. Temat ten podejmują też wyraźnie wszystkie trzy czytania. Fragment Księgi Rodzaju przekazuje słowo Boga do Abrama: "Spójrz na niebo i policz gwiazdy, jeśli zdołasz to uczynić. Tak liczne będzie Twoje potomstwo". Abram odpowiada wiarą - "Uwierzył i Pan poczytał mu to za wielką zasługę". W ten sposób słowo z Księgi Rodzaju zwiastuje nam dwie bardzo ważne, wręcz kluczowe prawdy:

- Wiara rodzi się ze słuchania Bożego Słowa, Bożych obietnic.

- Człowiek wierzący znajduje upodobanie w oczach Bożych. Co więcej, Bóg poczytuje człowiekowi wiarę za wielką zasługę!

Także przy objawieniu chwały Chrystusa na Górze Tabor, Bóg Ojciec zwraca się do nas ze słowami, którymi chce pobudzić naszą wiarę: "To jest mój Syn umiłowany, Jego słuchajcie". W ten sposób daje nam Bóg do zrozumienia, że posłuch dany Słowu Chrystusa jest warunkiem uchwycenia chwały Jego Bóstwa i Jego boskości. Sam rozum traci orientację, co wymownie wyświetla zachowanie uczniów - zwłaszcza słowa Piotra: "Mistrzu, dobrze, że tu jesteśmy. Postawimy trzy namioty: jeden dla Ciebie, jeden dla Mojżesza i jeden dla Eliasza". Komentuje to św. Łukasz: "Nie wiedział bowiem, co mówi". Takie jest też nasze doświadczenie relacji z Bogiem. Trudno dyskutować, wymądrzać się. Jedynie w wierze i z wiarą można wyznać "Pan mój i Bóg mój". Dla jej wzbudzenia i trwania w niej Ojciec niebieski radzi nam, byśmy słuchali Jego Syna!

Nieco od innej strony na wartość i znaczenie posłuszeństwa Słowu Pana zwraca nam również uwagę św. Paweł we fragmencie Listu do Filipian. W sytuacji, gdy dążenia świata są bardzo przyziemnie i tych, którzy im ulegają, pociągają do bałwochwalstwa i zagłady - przypomina nam, dzieciom Bożym, że nasza ojczyzna jest w niebie i radzi: "stójcie mocno w Panu, umiłowani!". W ten sposób przekazuje nam zasadnicze pouczenie, które św. Piotr wyraził w słowach "Trzeba nam bardziej słuchać Boga, niż ludzi"! Jest to złota reguła nie tyko na okres wielkanocnej pokuty, pomaga żyć nie po swojemu a po Bożemu, pomaga ostać się w wierze.

Obudźmy więc w sobie w tę dzisiejszą niedzielę wielkie pragnienie życia Słowem Pana, według Jego przykazań, według Ewangelii. I zawołajmy doń: "Panie, przymnóż nam wiary"! Bez tego trudno oprzeć się pokusie życia po swojemu, czy tylko "mniej więcej" po Bożemu. Bez tego nie sposób okazać Bogu wierność i żyć w wielkiej z Nim zażyłości!

bp Andrzej Czaja

Złota myśl tygodnia

Post, modlitwa i jałmużna! Jakież to w sumie proste środki chrześcijańskiej pobożności na co dzień, a przecież są one nadzwyczaj skuteczne.

abp Alfons Nossol

Na wesoło

Do kościoła przychodzi mężczyzna, niosąc ze sobą telewizor.

- A to dokąd? - pyta kościelny.

- Przyniosłem go do spowiedzi, bo ciągle kłamie.


W czasie Mszy, facet szeptem pyta osobę obok:

- Jakie jest tu hasło do w-fi?

- Jezu Chryste, człowieku:

- Ze spacjami, czy podkreślaniem, czy razem?

Patron tygodnia - Św. Matylda - 14 marca

Matylda von Ringelheim urodziła się w 895 r. w Westfalii. Była córką księcia saskiego Teodoryka i Reinhildy - pochodzącej z duńskiego rodu królewskiego. Matylda kształciła się i młode lata spędziła w klasztorze benedyktynek w Herford pod okiem babki ze strony ojca, także Matyldy - ksieni klasztoru. Lata tu spędzone będzie zawsze zaliczać do najpiękniejszych w życiu. Tu także zasmakowała w modlitwie i w służbie Bożej.

Mając 14 lat, w 909 r., poślubiła Henryka Ptasznika, który w trzy lata potem został księciem Saksonii, a w roku 919 królem Niemiec. Znany jest w historii pod imieniem Henryka I (919-936). Życie królowej upływało w spokoju. Mąż dał jej zupełnie wolną rękę w czynieniu dobra. Dla Bożej chwały i dla dobra ubogich nie żałowała pieniędzy. Św. Matylda dała Henrykowi I pięcioro dzieci: Jadwigę, przyszłą żonę księcia Paryża Hugona Wielkiego, matkę Hugona Kapeta; następcę tronu Ottona, późniejszego cesarza Niemiec (Otton I Wielki, 962-973); Gerbergę, która wyszła za księcia Lotaryngii, a potem za króla Francji, Ludwika IV; Henryka I, późniejszego księcia Bawarii oraz św. Brunona I, od roku 953 arcybiskupa Kolonii.

Z mężem swoim Matylda przeżyła jako wzorowa małżonka 25 lat. Po śmierci męża (2 lipca 936 r.) musiała patrzeć na wojnę domową, jaka wybuchła o tron królewski pomiędzy jej synami: Ottonem i Henrykiem. Zwycięzcą został Otton, a Henryk jako rekompensatę otrzymał księstwo bawarskie. Nowy władca wiele przykrości wyrządził matce, oskarżając ją o to, że jest zbyt rozrzutna na cele religijne. Sam jednak szafował państwowym majątkiem bez miary, gdyż prowadził stale wojny: najpierw ze swoim bratem, Henrykiem, potem z papieżem, z królem Czech i ze Słowianami na Wschodzie.

Matylda cierpiała nad tym wszystkim. Popierała jednak syna w założeniu metropolii w Magdeburgu w roku 960 i zależnych od niej biskupstw: w Braniborze, w Hobolinie i w Oldenburgu, które były położone między Łabą a Odrą na terenach słowiańskich. Cesarzowi przyświecała myśl polityczna, by po prostu biskupstwa te były ośrodkami germanizacji. Królowej natomiast przyświecała myśl pozyskania Słowian dla wiary. W 955 r. królowa Matylda przeżyła śmierć swojego najstarszego syna, Henryka, a dziesięć lat później - najmłodszego, św. Brunona, arcybiskupa. Pod koniec życia dotknęło ją jeszcze jedno bolesne przeżycie - śmierć wnuka, biskupa Wilhelma z Moguncji, którą sama przewidziała.

W ostatnich latach życia Matylda oddała się wyłącznie modlitwie i uczynkom miłosierdzia. Codziennie przy swoim stole gościła ubogich, widząc w nich samego Pana Jezusa. Hojnie wspomagała kościoły i klasztory ze swoich osobistych majętności. Wystawiła dwa duże opactwa: benedyktynów w Northausen i benedyktynek w Kwedlinburgu. Dlatego ikonografia często przedstawia Świętą z kościołem i klasztorem w ręce. W opactwie w Kwedlinburgu spędziła końcowe lata życia. Tam też przeszła do wieczności 14 marca 968 roku w wieku 73 lat. Pochowano ją obok męża w Kwedlinburgu w kaplicy zamkowej. Jest patronką fałszywie oskarżonych, wdów, dużych rodzin, rodziców, którym zmarły dzieci.

Opowiadanie

Popękany zbiornik

Na polu, w odległości kilkudziesięciu metrów od siebie, stały dwa zbiorniki na wodę. Spoglądały na siebie, a od czasu do czasu zamieniały kilka słów. Były bardzo różne.

Pierwszy zbiornik był doskonały. Tworzyły go solidne i dokładnie dopasowane kamienie, tak, że żadna kropla cennej wody nigdy nie została uroniona. Drugi miał kilka szczelin, przypominających rany, z których sączyły się strumyczki wody.

Pierwszy, wyniosły i dumny ze swej doskonałości, wyraźnie rysował się na tle zielonych pól i błękitu nieba. Jedynie jakieś owady i kilka ptaków ośmielało zbliżyć się do niego.

Drugi był otoczony kwitnącymi roślinami, morwami i powojem, które spijały wodę sączącą się ze szczelin. Nieustannie brzęczały tam owady, a ptaki wiły swe gniazda na jego krawędziach.

Nie był wprawdzie doskonały, lecz czuł się bardzo szczęśliwy.

Odczuwamy zarówno potrzebę wiary w doskonałość jak i konieczność posiadania odwagi, bycia aby być niedoskonałym. Żyjemy w świecie, w którym doskonałość mylona jest ze staraniami, by być, "ważniejszym", "pierwszym", "kimś". Jedyną doskonałością jest miłość. Tylko w ten sposób można rozumieć słowa Jezusa: "Bądźcie więc wy doskonali, jak doskonały jest Ojciec wasz niebieski" (Mt 5,48), wypowiedziane po błogosławieństwie ubogich, smutnych, cichych, tych, którzy pragną sprawiedliwości, miłosiernych i cierpiących prześladowania dla sprawiedliwości. Ten, kto żyje z otwartymi ramionami dla innych, zwykle nie robi kariery, lecz znajduje wielu ludzi, których trzeba uścisnąć i serdecznie przyjąć.

Z nauczania pasterzy diecezji opolskiej

Jałmużnę powinniśmy czynić w cichości i skrytości, by nie być obłudnikami lub zawodowymi" filantropami. Nigdy nie powinniśmy potrzebującemu człowiekowi dawać niczego tylko z litości. Wyłącznie Bóg może sobie na to względem nas ludzi pozwolić, my sami natomiast powinniśmy się zawsze kierować miłosierdziem i miłością. Pamiętać przy tym należy, cokolwiek uczynilibyśmy, najmniejszemu z naszych braci, czynimy samemu Chrystusowi Panu (por. Mt 25, 40). Wszystkie drogi z ziemi do nieba prowadzą zawsze przez ludzkie serce. Jest to wiążąca dla wiary zasada, odkąd Syn Boży stał się człowiekiem i zamieszkał pośród nas.

abp Alfons Nossol